Piątkowe euforyczne zachowanie głównych giełd europejskich oraz naszego parkietu nie świadczy o niczym więcej, niż o rozchwianiu nastrojów inwestorów. W końcówce ubiegłego tygodnia wpadali oni z jednej skrajności w drugą. Z ich reakcji trudno wyciągać jakiekolwiek wnioski. Oczekiwania przed szczytem unijnych przywódców były bardzo duże i zdecydowanie wygórowane. Warto zauważyć, że to pierwsze pogłoski o szykowaniu planu dokapitalizowania europejskich banków zapoczątkowały dynamiczną falę wzrostów, która trwa od 4-5 października. I pogłoski o trudnościach z jego opracowaniem niemal jej nie zakończyły.

Od wyników środowego szczytu może wiele zależeć, ale można też spodziewać się, że reakcja rynków będzie krótkotrwała. Część sukcesu już została zdyskontowana, bo fala wzrostów wyniosła indeksy po kilkanaście procent w górę. Racjonalnie patrząc na sprawę kryzysu i recept na jego rozwiązanie nie sposób nie zauważyć, że samo pojawienie się lekarstwa nie oznacza jeszcze uleczenia chorego. To proces długotrwały i na szybkie efekty nie ma co liczyć.

Euforia udzieliła się także inwestorom za oceanem. Dow Jones zyskał 2,3 proc., a S&P500 poszedł w górę o 1,9 proc. Zwyżka nie przebiegała jednak tak gładko, jak w Europie. Niedźwiedzie też próbowały coś ugrać. Choć efekt był mizerny, to dowód na to, że nie wszyscy gracze stawiają na hossę. Piątkowa zwyżka doprowadziła do wyraźnego wybicia w górę z kilkudniowej konsolidacji. To bardzo duży plus dla byków i przesłanka przemawiająca za dalszymi wzrostami. Ani w przypadku DAX-a, ani naszego WIG20 taki sygnał się nie pojawił, mimo ponad 3 proc. wzrostów w piątek. Za zwyżkami na Wall Street przemawiają też lepsze dane makroekonomiczne, a chodzi tu już nie tylko o pojedyncze odczyty, ale całą ich serię. Być może na hurra optymizm jest zbyt wcześnie, ale nadzieje na uniknięcie recesji rosną. W odróżnieniu od sytuacji w Europie, gdzie przed spadkiem PKB uchroni się niewiele państw. Dziś poznamy wstępne wyliczenia wskaźników aktywności gospodarczej za październik strefie euro. Te z Chin już znamy. Po sierpniowym spadku do 49,9 punktu, we wrześniu PMI dla tamtejszego przemysłu podskoczył do 51,1 punktu, sygnalizując powrót do poprawy sytuacji. W Szanghaju na godzinę przed końcem handlu indeksy rosły po ponad 2 proc. Jeszcze większy entuzjazm widać było w Hong Kongu, gdzie wskaźnik szedł w górę o ponad 4 proc. i na Tajwanie, gdzie zwyżka sięgała niemal 3 proc. Na pozostałych parkietach azjatyckich także notowano spore wzrosty. O prawie 3 proc. w górę szły także rano kontrakty terminowe na miedź. Pochodne na giełdowej indeksy zarówno europejskie, jak i amerykańskie, zwyżkowały umiarkowanie, po 0,3-0,6 proc.

Przy pozytywnym nastawieniu giełdowym otoczenia, zwyżka cen miedzi będzie sprzyjać wzrostom naszego indeksu największych spółek.