Ile kosztuje europejskie państwo dobrobytu?

Europa For. Shutterstock
Europa For. Shutterstock/ShutterStock
Pytanie czy europejskie państwo opiekuńcze kosztuje coraz więcej jest zasadne tej jesieni, kiedy każdy z trwogą maca się po kieszeniach. Zadane zostało w tytule nowego opracowania OECD, kiedy wieści z rynków finansowych przyciągają uwagę publiczności bardziej niż krwawe nagłówki tabloidów.

Autorzy (Willem Adema, Pauline Fron, Maxime Ladaique „Is the European Welfare State really more expensive?, Indicators on social spending, 1980-2012; and a manual to the OECD Social Expenditure Database (SOCX)”, OECD Social, Employment and Migration Working Papers No. 124, OECD Publishing) podają, że między 1980 a 2007 r. wydatki socjalne (public social spending) wzrosły w klubie państw bogatych i zamożnych o ponad 20 proc.

W tym czasie ich udział w łącznym PKB uczestników OECD powiększył się o 3,6 punktu procentowego, osiągając w ostatnim roku okresu 19,2 proc. W kolejnych latach tempo przyrostu obciążeń socjalnych doznało jeszcze silniejszego wzmożenia. W 2009 roku udział wydatków na szeroko rozumiane zabezpieczenie społeczne (emerytury i renty, ochrona zdrowia, zasiłki dla niepracujących, bezrobotnych, mało zarabiających) wyniósł już 22,5 proc. PKB, a w prognozie na lata 2011-2012 mowa jest o poziomie ok. 22 proc.

Na emerytury więcej niż na zdrowie

W 2007 roku, przeciętnie w OECD, wydatki emerytalne stanowiły 7 proc. PKB, wydatki na zdrowie – 5,8 proc., na wsparcie dochodów populacji w wieku produkcyjnym – 3,9 proc., zaś 2,1 proc. poszło na pozostałe wydatki socjalne. Suma czterech wymienionych pozycji wynosi 18,8 punkty procentowe; reszta, tj. 0,4 pp to drobniejsze pozycje, np. z kategorii aktywizacji zawodowej. Znajomości tych wskaźników zawsze towarzyszyć musi jednak wiedza, że OECD to bardzo heterogeniczna zbieranina. Na jednym biegunie jest Chile, Korea Południowa, czy Nowa Zelandia, a więc (przynajmniej istnieje takie domniemane) mekki liberałów, a na drugim Francja i Skandynawia – oazy socjałów.

Bardzo więc przy wnioskowaniu wystrzegać się należy szufladkowania i pułapek utartych sądów. W 1980 roku najniższy - poza Turcją, Koreą Płd. i Meksykiem – udział wydatków socjalnych w PKB miały Portugalia (9,9 proc.), Grecja (10,2), Australia (10,3) i Japonia (10,4).

Turcję (ze wskaźnikiem 3,2 proc. wówczas i ok. 10 proc. obecnie) trzeba wyjąć poza nawias ze względu na wyznaniowe podglebie. Jedna z 5 naczelnych zasad islamu „zaka” to wiara, że wszystko należy do Boga, a ewentualne bogactwo jest jedynie powierzone człowiekowi. Stąd obowiązek dzielenia się z bliźnimi, przekazywania jałmużny, corocznej daniny, która zwyczajowo wynosi ok. 2,5 proc. posiadanego kapitału. W takich okolicznościach wymuszona redystrybucja za pośrednictwem systemu podatkowego traci sporo na znaczeniu. Reguły zwartej i odpowiedzialnej za swych członków rodziny zawiera konfucjanizm (Korea), a Meksyk to pod względem kwestii społecznych naprawdę „istny Meksyk”.

Pełna treść artykułu: Europejskie państwo dobrobytu w defensywie

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: obserwatorfinansowy.pl
Jan Cipiur
Jan Cipiur
Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich. Przez ponad pół wieku dziennikarz, redaktor, przedsiębiorca, wydawca periodycznych publikacji informacyjno-analitycznych o gospodarce, sekretarz zarząd PKN Orlen. Obecnie publicysta ekonomiczny.
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraIle kosztuje europejskie państwo dobrobytu? »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj