Na konferencji prasowej, w miniony czwartek, z okazji publikacji raportu BoE (Financial Stability Report), King po raz kolejny zaskoczył bankierów, gdy mówił "o niezwykle trudnych czasach" i ostrzegał, że banki pogrążają się w "systemowym kryzysie". Zaapelował do kredytodawców, by obniżyli premie dla pracowników i dywidendę dla akcjonariuszy chowając rezerwy na wypadek nieprzewidzianego scenariusza.

"Erozja zaufania, obniżka wyceny aktywów oraz trudniejsze warunki kredytowania dodatkowo szkodzą perspektywie aktywności gospodarki i będą miały wpływ na zdolność wywiązania się z zobowiązań dłużnych przez rządy, firmy i gospodarstwa domowe. To z kolei osłabi zestaw bankowych rozliczeń finansowych jeszcze bardziej. Ta spirala jest typowa dla kryzysu systemowego" - stwierdził King.

"Trudno sobie wyobrazić prezesa (amerykańskiego banku centralnego) Fed Bena Bernankego posługującego się takim tonem" - cytuje "Times" anonimowo jednego z bankierów.

Inny przyznaje, że jako przewodniczący Komisji ds. Polityki Finansowej BoE, King ma za zadanie uczulać na potencjalne ryzyko dla systemu finansowego, ale jego ponure refleksje mogą umocnić obawy inwestorów i spowodować, że banki będą miały większe trudności z finansowaniem się.

Jeszcze inny bankier twierdzi, że King podchodzi do rynków finansowych jak naukowiec teoretyk i nie ma wyczucia, jaki wpływ mają jego wypowiedzi na nastroje rynku. "Jeśli celem jest podbudowanie zaufania, to nie jest to właściwe podejście" - zaznaczył.

Reklama

Także biznesmeni spoza sektora finansowego, jak np. Don McCarthy, przewodniczący sieci magazynów House of Fraser sądzi, że "wszyscy zajmujący wysokie odpowiedzialne stanowiska, nie tylko w rządzie, powinni mieć się na baczności, ponieważ słowa wyjęte z kontekstu mogą spowodować utratę zaufania".

Z ostatniego raportu BoE wynika, że system finansowy zaczyna niepokojąco przypominać sytuację z lat 2008-09, gdy W. Brytania była pogrążona w recesji, a rząd był zmuszony ratować i dokapitalizowywać banki nieskłonne pożyczać sobie nawzajem.

Raport uznaje zagrożenia wywołane przez zadłużenie państw eurostrefy i złą kondycję niektórych europejskich banków za najważniejszy czynnik ryzyka dla finansowej stabilizacji w W. Brytanii.

Za kadencji Kinga, BoE w drodze operacji elektronicznej, zwanej niepochlebnie drukowaniem pieniądza (tzw. QE od Quantitative Easing) przed dwoma laty wykreował 200 mld funtów, za które wykupywał głównie obligacje banków. Obecnie jest w trakcie realizowania drugiej transzy QE na 75 mld funtów, a niewykluczone, że uzna potrzebę trzeciej.

Główna stopa procentowa jest na rekordowo niskim poziomie 0,5 proc. od kilkunastu miesięcy, a stopa inflacji w październiku sięgnęła 5 proc. wobec celu 2 proc. Wysoka inflacja i niskie stopy procentowe szkodzą oszczędnościom Brytyjczykom. Przychody realne spadają.

Prognozy wzrostu dla brytyjskiej gospodarki na 2012 r. nie przekraczają 1 proc. (średnia oczekiwań wynosi 0,5 proc.), a niektórzy ekonomiści nie wykluczają, że może się otrzeć o recesję.