"Jeśli chodzi o sprawy emerytalne pan premier zarysował pewien ramowy program dochodzenia do jednolitego wieku przechodzenia na emeryturę. Rozumiemy konieczności wynikające z uwarunkowań ekonomicznych i demograficznych, ale też zwracamy uwagę na ludzki wymiar polityki. Uważamy, że propozycje PSL, które sprawiają, że kobiety uzyskują prawo - nie przymus - wcześniejszego przechodzenia na emeryturę, jeśli urodziły jedno, dwójkę, trójkę dzieci lub więcej (...) są w naszym przekonaniu ważne z punktu widzenia społecznego" - powiedział Pawlak na wtorkowej konferencji prasowej.

>>> Czytaj też: Przyjęto projekt budżetu na 2012 rok, wzrost PKB ma wynieść 2,5 proc.

Przekonywał, że młodzi ludzie, podejmując pracę, płacą m.in. różnego rodzaju składki czy podatki, z których składa się budżet, a także wypłaca emerytury. "Żeby na przyszłe pokolenia ten system był wydajny, potrzebne jest takie podejście, że doceniamy trud i wysiłek kobiet, które zaangażowały się w wychowanie dzieci" - zaznaczył.

"To jest propozycja, która w moim przekonaniu znajdzie uznanie pana premiera i będziemy mogli znaleźć rozsądny kompromis. Bo warto jest popracować nad tymi rozwiązaniami w taki sposób, żeby ta polityka miała ludzki wymiar i nie była tylko pasywnym odbiciem żądań i oczekiwań rynków finansowych" - zadeklarował Pawlak.

Nad projektem zmian w systemie emerytalnym pracuje minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL). Premier Donald Tusk chce, żeby nowe rozwiązania były przyjęte jeszcze zimą.

Propozycja, która wyjdzie z rządu, mimo że pracuje nad nią PSL-owski minister, nie będzie zawierała postulatów dotyczących wieku emerytalnego zgłaszanych ostatnio przez ludowców. Stronnictwo chce, by kobiety mogły pracować o 3 lata krócej za każde urodzone dziecko.

Minister pracy przedstawi projekt, zgodnie, z którym wiek emerytalny kobiet i mężczyzn będzie stopniowo zrównywany, aż osiągnie 67 lat. W przypadku kobiet stanie się tak w 2040 roku, mężczyzn - w 2020 r.

Jednak ludowcy nie zamierzają zrezygnować ze swoich pomysłów. Jak poinformował we wtorek PAP wicemarszałek Sejmu Eugeniusz Grzeszczak (PSL), Stronnictwo podczas prac sejmowych zgłosi poprawki, które będą skracać czas pracy kobiet.

"My będziemy starali się pracować nad przedłożeniem rządowym. Rząd jest koalicyjny i rozumiemy, że projekt rządowy będzie oddawał przekonania całej koalicji" - zadeklarował z kolei w rozmowie z PAP szef klubu PO Rafał Grupiński.