Szweda: Impuls grecki krótkotrwały. Szanse na trwały wzrost niewielkie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 lutego 2012, 09:04
Emil Szweda
Emil Szweda/Forsal.pl
Ku niezadowoleniu własnych obywateli grecki parlament przyjął kolejny pakiet reform fiskalnych, by w ten sposób spełnić warunki otrzymania międzynarodowej pomocy finansowej. Inwestorzy strawią tę informację na śniadanie.

O ile piątkowe notowania przyniosły pogłębienie korekty na głównych rynkach Europy i w USA (indeksy powoli schodzą ze szczytów trendu), o tyle początek nowego tygodnia daje pewne szanse na jej przedwczesne zakończenie. Reakcja giełd azjatyckich na wiadomości z Grecji, gdzie dziś w nocy parlament przyjął pakiet reform narzucony przez negocjatorów z MFW, UE i ECB, wskazuje na to, że rynek przywiązywał jednak pewną wagę do tej sprawy. Być może zakładano, że Grecja mimo wszystko zbankrutuje, co mogłoby oznaczać dodatkowe straty na portfelach obligacji banków i wystawców CDSów. Skoro bankructwa daje się uniknąć (zgodę na pomoc muszą teraz potwierdzić unijni politycy i to jeszcze dziś) koszty te nie zostaną poniesione (a raczej zostaną, ale przez podatników), co jest pewną oszczędnością.

Kospi i Nikkei zyskały po 0,6 proc. mimo informacji o spadku japońskiego PKB o 2,3 proc. w IV kwartale (dane annualizowane). Ekonomiści oczekiwali spadku o 1,3 proc. Przyczyną słabego wyniku są przede wszystkim trudności eksporterów, którzy zmagają się z rekordowo mocnym jenem. Jednak być może efekt ten jest już w cenach akcji, a inwestorzy liczą na poprawę losu eksporterów po tym jak rząd zapowiedział dalsze interwencje na rynku walutowym w ubiegłym tygodniu. Indeks giełdy w Szanghaju spadł nieznacznie na koniec sesji.

W Europie pierwsza reakcja - wzmocniona notowaniami kontraktów na S&P, które zyskują o 0,5 proc. - będzie zapewne pozytywna. Ale skoro Grecja przestała się dla rynków liczyć już wiele miesięcy temu, to do lunchu nikt już nie będzie pamiętał o "sukcesie" greckich polityków. I tu właśnie pojawia się problem. Jeśli dojdzie do odbicia, a szczyty trendu nie zostaną pokonane, ich znaczenie jako oporów technicznych wzrośnie. Inwestorzy mogą dojść do wniosku, że po rajdzie z ostatnich tygodni akcje są zbyt drogie. Wówczas powinno dojść do pogłębienia korekty spadkowej.

Dla WIG20 bariera wzrostu położona jest relatywnie wysoko, bo w okolicach 2400 pkt. Dziś jej testowanie raczej nam nie grozi. Istotną rolę mogą odegrać publikowane w tym tygodniu dane ze światowej gospodarki (ale nie dzisiejsze - te są zbyt mało istotne), w szczególności dotyczące inflacji i dynamiki produkcji przemysłowej. Pozytywne sygnały będą interpretowane na korzyść byków, ale pamiętajmy, że w styczniu doszło do ożywienia jedynie wskaźników wyprzedzających (PMI). Sama gospodarka podąża za nimi z kilkumiesięcznym opóźnieniem, zatem bieżące odczyty powinny potwierdzać spadek PMI widoczny jesienią. O dobre dane może być więc trudno.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj