Maciej Stańczuk nie planował kariery w bankowości. Kiedy studiował na warszawskiej SGPiS (obecnie SGH), niewiele wskazywało, że za kilka lat w Polsce będą działały komercyjne instytucje finansowe. Dlatego gdy tuż po zdobyciu dyplomu pojawiła się szansa wyjazdu do Niemiec na stypendium, nie wahał się ani chwili. Najpierw studiował ekonomię na Uniwersytecie w Getyndze, a potem podyplomowo stosunki międzynarodowe w Mannheim.

Telefon od Kostrzewy

Pod koniec lat 80. wyjechał do Francji, gdzie został szeregowym pracownikiem oddziału banku BNP (obecnie BNP Paribas). Wydawało się, że nie wróci do Polski. Wynik wyborów w czerwcu 1989 r. przyjął z entuzjazmem, ale nie wyobrażał sobie, że zostawi pewną posadę, żeby jechać w nieznane. Przekonał go dopiero telefon od Wojciecha Kostrzewy. Tworzył on Polski Bank Rozwoju, który miał wykorzystywać linie kredytowe z Banku Światowego na finansowanie inwestycji w naszym kraju. Plan był ambitny i trzeba było znaleźć młodych ludzi, niezwiązanych z poprzednim systemem, którzy zbudowaliby taką instytucję od zera.

– Wtedy naprawdę nikt nie wiedział, jak rozwinie się sytuacja w Polsce, ale propozycja budowania systemu bankowego właściwie od początku była na tyle ciekawa, że się zgodziłem – mówi Stańczuk. Średnia wieku zespołu, który ściągnął wtedy Kostrzewa, nie przekraczała 28 – 29 lat. Dzisiaj ci ludzie zarządzają instytucjami finansowymi. W tym gronie znalazł się m.in. Krzysztof Telega, obecnie wiceprezes BOŚ Banku, Mieczysław Groszek, który zasiada w zarządzie Związku Banków Polskich, Tomasz Mirończuk, niedawno prezes BGK.

1,6 mld zł wynoszą obecnie aktywa PBP

Reklama

– Naszym pierwszym zadaniem było stworzenie biznesplanu. Nie bardzo znaliśmy się wtedy na bankowości, o przedsiębiorczości też niewiele wiedzieliśmy. Dlatego Leszek Balcerowicz wysłał nas do Kilonii – wspomina Stańczuk. Tam w zaciszu biblioteki polscy pionierzy rynku finansowego uczyli się z niemieckich podręczników, z czego musi składać się bank i jak powinien wyglądać rynek finansowy.

Specjaliści z Polskiego Banku Rozwoju mieli jeszcze jedno zadanie – stworzyć pierwsze instrumenty pochodne i współuczestniczyć w budowie rynku pieniężnego.

– Zajmowaliśmy się również pierwszymi u nas kredytami konsorcjalnymi. W PBR był kolejno głównym ekonomistą, dyrektorem ds. kredytów i członkiem zarządu odpowiedzialnym za ryzyko.

Gdzie jest inwestor?

W 1993 r. młodym szefem jednego z pierwszych polskich banków zainteresowali się Niemcy z WestLB. Zamieszkał w Duesseldorfie i pomagał w zakładaniu nowych oddziałów banku w krajach Europy Wschodniej, m.in. na Węgrzech, w Rosji i Czechach. W połowie lat 90. jego właściciele stwierdzili, że Polska jest już na tyle dojrzałym rynkiem, że można i tutaj spróbować otworzyć filię. Jej tworzeniem zajął się Stańczuk. W marcu 1995 r. został członkiem zarządu, a pięć lat później prezesem WestLB Polska.

W Polsce i w innych zagranicznych oddziałach bank skupił się głównie na finansowaniu dużych inwestycji i wielkich firm. Jego klienci to m.in. PKP, KGHM, sektor energetyczny (PAK, Turów) i autostrady (A4, A2).

Dobra passa trwała do września 2008 r. Wszystko zaczęło się zmieniać, kiedy upadł amerykański bank inwestycyjny Lehman Brothers. – W dniu upadku Lehmana byłem przekonany, że zupełnie to nas nie dotyczy. Szefowie zagranicznych oddziałów zostali wezwani na zebranie w centrali, gdzie powiedziano nam, że straty z tytułu toksycznych aktywów, które bank ma w portfelu, wyniosą nieco ponad 20 mln euro – wspomina Stańczuk. Potem kwota urosła do 70 mln, aż po kilku miesiącach okazało się, że WestLB musi otrzymać państwową pomoc. Jednym z warunków jej przyznania była sprzedaż spółek zależnych.

231,9 mln zł to wartość funduszy własnych banków

– Wiedziałem, że polski oddział jest nie do obronienia. Mogłem, jak moi koledzy z innych krajów, siedzieć i czekać, aż dostanę wypowiedzenie, bo szanse na to, że w kryzysie uda się w Europie Zachodniej znaleźć nowego inwestora dla banku, były niewielkie. Mogłem jednak sam takiego inwestora poszukać – mówi Stańczuk. Udało się. WestLB trafił w ręce funduszu private equity Abris Capital Partners oraz domu maklerskiego IDM SA.

Pod nową marką, już jako Polski Bank Przedsiębiorczości rozpoczął działalność pod koniec 2010 r., a jego prezesem został Maciej Stańczuk. Zmienił strategię i zamiast skupiać się na obsługiwaniu niemieckich korporacji i największych firm, szuka klientów wśród przedsiębiorstw, których obroty mieszczą się w granicach 50 – 400 mln zł.

Największymi pasjami prezesa PBP są podróże, piłka nożna i tenis. Odwiedza kraje, które nie są oczywistymi wakacyjnymi wyborami Polaków. Był na Spitsbergenie, w Albanii czy Sudanie. Pasjonuje się Ameryką Południową. W tym roku wybiera się z synem Stefanem na Grenlandię.

Tylko wyjazd czy choroba mogą sprawić, że Stańczuk nie pójdzie na mecz warszawskiej Legii. Sam regularnie grywa w tenisa.

4 to liczba oddziałów regionalnych PBP