Jakobsen: Świat podąża za Chinami

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8 marca 2012, 11:31
Steen Jakobsen, główny ekonomista Saxo Bank.
Steen Jakobsen, główny ekonomista Saxo Bank. /Media
Należący do Ludowego Kongresu Narodowego premier Chin Wen Jiabao ogłosił niedawno w Pekinie, że tamtejszy rząd prognozuje niższy docelowy poziom wzrostu gospodarczego (7,5 proc. wobec przedstawianych w ostatnich planach 5-letnich 8 proc.).

Chińscy decydenci zamierzają położyć większy nacisk na „harmonię społeczną”, czyli de facto opiekę społeczną. Co ważne, Jiabao oznajmił, że rząd zamierza:

- zwiększyć nakłady na opiekę społeczną oraz zarobki klasy średniej i niskiej,
- rozwinąć program dotacji dla rolnictwa. Niemal 50 proc. z 1,3 mld obywateli Chin żyje w rejonach utrzymujących się z rolnictwa (źródło: China Digital Times).

Takie zapowiedzi mają daleko idące konsekwencje. Według analityka Credit Suisse Donga Tao, oznaczają one koniec złotego wieku:

- inwestycji infrastrukturalnych,
- boomu eksportowego,
- hossy na rynku nieruchomości mieszkaniowych.

W opublikowanym w lutym raporcie pt. China 2030: Building a Modern, Harmonious, and Creative High-Income Society, Bank Światowy poruszył podobne kwestie. Wygląda na to, że tezy zawarte w raporcie znalazły uznanie chińskich elit. Dotyczą one m.in.:

- przeprowadzenia reform strukturalnych, aby wzmocnić fundamenty dla gospodarki rynkowej,
- przyspieszenia tempa innowacji i stworzenia otwartego systemu innowacyjności,
- wsparcia inicjatyw proekologicznych,
- rozwoju i promocji ogólnodostępnej opieki społecznej,
- wzmocnienia systemu fiskalnego,
- budowania obopólnie korzystnych relacji z innymi państwami.

Chiny versus timing światowych rynków akcji

Od dna kryzysu na przełomie 2007/2008 do 2010, 50 proc. światowego wzrostu gospodarczego wypracowały Chiny. Zeszłoroczne podwyżki bankowych rezerw obowiązkowych nader negatywnie odbiły się zarówno na rynkach wschodzących jak i na rentowności akcji na całym świecie.

W tym roku rynki oczekują nieco niższego wzrostu gospodarki chińskiej. Jednak inflacja pozostaje wysoka, pomimo prób zbicia jej poniżej 4 proc. Kolejną problematyczną kwestią jest dość zaawansowana bańka na rynku nieruchomości. Podczas mojej niedawnej wizyty w Chinach zauważyłem, że w Pekinie nawet sekretarki mają po kilka apartamentów na wynajem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Saxo Bank
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj