Sześciu na dziesięciu Polaków marzy o pracy dla państwa

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
4 kwietnia 2012, 08:27
Zakładając, że poziom uzyskiwanych dochodów byłby podobny, w jakiego rodzaju firmie/instytucji chciałaby pani/chciałby pan pracować?
Zakładając, że poziom uzyskiwanych dochodów byłby podobny, w jakiego rodzaju firmie/instytucji chciałaby pani/chciałby pan pracować?/DGP
Ponad trzy miliony osób pracuje w sektorze publicznym. A pozostali im tego zazdroszczą.

Pytanie, jakie w naszym imieniu zadał Polakom instytut badawczy ARC Rynek i Opinia, było proste: w jakiego rodzaju firmie bądź instytucji chcieliby państwo pracować, zakładając, że poziom uzyskiwanych dochodów byłby podobny. Na pierwszy rzut oka wynik wyglądał obiecująco – największy odsetek, bo 30 proc. ankietowanych odpowiedziało, że chciałoby prowadzić własną działalność gospodarczą. Gdy jednak zsumowaliśmy wszystkie rodzaje firm i instytucji wymienionych w ankiecie, okazało się, że w całym sektorze prywatnym chciałoby pracować 42 proc. ankietowanych, czyli ok. 3,5 mln wszystkich zatrudnionych. Reszta, czyli około 5 mln pracujących, woli zajęcie w sektorze publicznym.

>>> Czytaj też: Biurokracja w Europie: jak kraje radzą sobie z armią urzędników (mapa)

W rzeczywistości proporcje są odwrotne – jak wynika z danych GUS, na koniec III kwartału 2011 r. w firmach i instytucjach prywatnych pracowało ponad 5,3 mln osób, a w państwowych – niecałe 3,2 mln.

Co czwarty badany za wymarzone miejsce pracy uznał administrację publiczną, co szósty służby mundurowe, a co dziewiąty – państwowe firmy. Trochę mniejszą popularnością cieszą się placówki edukacyjne i służba zdrowia. Ale eksperci uspokajają: tak musi być, nie odbiegamy pod tym względem od reszty świata. – Publiczne posady kuszą ludzi głównie stabilnością zatrudnienia – uważa Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Firmy publiczne nie muszą martwić się o konkurencję, nie podlegają wahaniom koniunkturalnym. Bywa, że osoby, które zostaną już zatrudnione na umowę na czas nieokreślony, pracują tam aż do emerytury.

>>> Zobacz też: Bartnicki: Łatwiej o pracę na Saharze niż w Polsce

Innym powodem, dla którego większe uznanie zyskuje budżetówka, są niższe wymagania stawiane pracownikom. – To przekłada się na mniejszą efektywność pracy. Samej pracy też jest mniej niż w sektorze prywatnym – zauważa Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. W końcu w wielu urzędach trzy osoby robią to, co w prywatnej instytucji jedna.

Praca w budżetówce jest marzeniem wielu Polaków także dlatego, że nie występują tu opóźnienia w wypłacaniu wynagrodzeń i można liczyć na różne dodatki do pensji, jak choćby trzynastki czy funkcyjne w przypadku służb mundurowych. Po ich doliczeniu do pensji często okazuje się, że zarobki w budżetówce nie są tak kiepskie, na jakie wyglądają. Jak wynika z danych zgromadzonych przez PKPP Lewiatan, wynagrodzenia w firmach państwowych są o ok. 10 proc. wyższe niż w prywatnych. Efekt: w tych pierwszych chce pracować 11 proc. osób, podczas gdy w drugich – o jeden punkt procentowy mniej.

Reasumując: najpierw marzymy, aby zostać urzędnikiem państwowym, później policjantem, na koniec obniżamy wymagania do nauczyciela. A gdy i to nam się nie udaje, składamy broń i zakładamy działalność gospodarczą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj