Sejm w czwartek ma zająć się projektem reformy emerytalnej, zakładającym podwyższenie wieku emerytalnego do 67 lat dla kobiet i mężczyzn - zapowiedziała w piątek marszałek Sejmu Ewa Kopacz.

"Propozycja jest taka, aby pierwsze czytanie odbywało się w przyszły czwartek, czyli na kolejnym posiedzeniu Sejmu, pod warunkiem oczywiście, że projekty spłyną" - powiedziała Kopacz dziennikarzom w Sejmie.

Jak podkreśliła, po piątkowym posiedzeniu Rady Ministrów ws. reformy emerytalnej odpowiednie projekty mają spłynąć do laski marszałkowskiej niezwłocznie, czyli jeszcze w piątek.

Marszałek Sejmu pytana o spór między Ministerstwem Spraw Wewnętrznych a resortem finansów ws. nowych regulacji dotyczących emerytur mundurowych zapewniła, że do Sejmu przyjdzie gotowy, "wspólny i jednolity" projekt reformy emerytalnej.

"Intencją, jaką zapowiadał pan premier, jest to, abyśmy dzisiaj przeprowadzając dużą reformę emerytalną, przede wszystkich pozbyli się tych przywilejów, które do tej pory gościły w naszym systemie" - podkreśliła Kopacz.

W piątek o godz. 11 rząd zajmie się projektem podwyższającym wiek emerytalny do 67 lat dla kobiet i mężczyzn. Wyższy wiek emerytalny obejmie mężczyzn w 2020 r., a kobiety w 2040 r. Ci, którzy nie zechcą pracować do 67 lat, będą mogli skorzystać z częściowej emerytury.

Zgodnie z projektem nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych przygotowanym przez resort pracy, począwszy od 2013 r., co cztery miesiące wiek emerytalny ma być podwyższany o jeden miesiąc. Oznaczałoby to, że z każdym rokiem na emeryturę przechodzić będziemy o trzy miesiące później.

Projekt przewiduje możliwość przejścia na wcześniejszą, częściową emeryturę. Prawo do takiego świadczenia miałyby kobiety 62-letnie, które posiadają co najmniej 35-letni staż ubezpieczeniowy (okresy składkowe i nieskładkowe) oraz mężczyźni, którzy ukończyli 65 lat i mają co najmniej 40-letni staż ubezpieczeniowy.

Podczas piątkowego posiedzenia rząd będzie też opracował nad nowymi regulacjami dotyczącymi emerytur mundurowych. Głównym założeniem reformy mundurówek autorstwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych jest wydłużenie aktywności zawodowej m.in. policjantów i żołnierzy. Będą oni mogli przejść na emeryturę po 55. roku życia pod warunkiem, że przepracowali co najmniej 25 lat.

Obecnie świadczenie to zależy od wysokości ostatniej pensji oraz dodatków i nagród rocznych. Po 15 latach służby wynosi 40 proc. ostatniej pensji i za każdy dodatkowy rok rośnie o 2,6 proc. Maksymalna emerytura może wynieść 75 proc. pensji. Rządowy projekt przygotowany przez MSW przewiduje, że zostanie zachowany odrębny system emerytalny służb mundurowych (tzw. zaopatrzeniowy). To oznacza, że ta grupa zawodowa nie zostanie włączona do powszechnego systemu emerytalnego, czyli do ZUS.

Po zmianach wysokość emerytury będzie zależała od wysokości pensji z trzech wybranych lat oraz dodatków i nagród rocznych. Po 25 latach służby emerytura ma wynosić 60 proc. podstawy jej wymiaru i za każdy rok ma rosnąć o 3 proc. Maksymalna emerytura będzie mogła wynieść 75 proc. pensji.

Tymczasem rząd przygotowuje więcej zmian emerytalnych. Koalicjanci z PO i PSL zdecydowali w negocjacjach, że w związku z podniesieniem wieku emerytalnego należy przygotować regulacje chroniące osoby, które nie mogą pracować ze względu na opiekę nad dzieckiem. Chodzi o samozatrudnionych, podlegających ubezpieczeniu rolniczemu lub nieubezpieczonych. Stosowny projekt przygotowuje resort pracy.

Zmianom przeciwne są związki zawodowe. Szef Solidarności Piotr Duda napisał w liście wysłanym w czwartek do premiera, że decyzja o podwyższeniu wieku emerytalnego jest przedwczesna i nieprzygotowana. Zarzucił rządowi, że oprócz podniesienia wieku emerytalnego nie proponuje "nic lub prawie nic, co pomogłoby pracownikom w wydłużaniu ich aktywności zawodowej".

Związkowcy uważają, że nowa wersja projektu - uwzględniająca prawo do emerytur częściowych - powinna zostać poddana konsultacjom społecznym. W ubiegłym tygodniu Duda powiedział, że przesłanie dokumentu do konsultacji jest warunkiem wstrzymania przez związkowców "na jakiś czas" działań protestacyjnych.