Bugaj: Sesja przebudzenie dla optymistów

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 kwietnia 2012, 17:56
Łukasz Bugaj
Łukasz Bugaj /Media
Dotychczas na rynku dominował optymistyczny pogląd, mówiący że powrót zwyżek jest jedynie kwestią czasu. Po dzisiejszych spadkach wiele osób powinno zrewidować swoje oczekiwania, gdyż niedźwiedzie wyraźnie upomniały się o swoje.

Już o poranku sytuacja nie prezentowała się najlepiej. Wiele mówiło się o przegranej przez Nicolasa Sarkozego pierwszej tury wyborów prezydenckich we Francji. Wynik nie był jednak zaskoczeniem, a sama porażka okazała się nawet nieco mniejsza niż zapowiadały to sondaże. Ponadto bardzo dobry wynik skrajnie prawicowej kandydatki sprawiał, że szanse obecnego prezydenta na reelekcję nieco wzrosły (większość popierających Marine Le Pan w pierwszej turze może w drugiej oddać głos na Sarkozego). Wydaje się więc, że dzisiejsza przecena nie była wywołana czynnikami politycznymi. O wiele ważniejszym powodem były opublikowane dzisiaj dane.

Ogłoszone zostały bowiem wstępne odczyty kwietniowych wskaźników PMI dla Chin oraz strefy euro. Chiński wskaźnik okazał się nieco lepszy niż przed miesiącem, ale ciężko było go skonfrontować z rynkowymi oczekiwaniami, gdyż takowych nie opublikowano. O wiele prostsza do analizy była sytuacja na Starym Kontynencie, gdzie wyprzedzające wskaźniki okazały się wręcz tragiczne. Spodziewano się, że po dwóch miesiącach spadków, w końcu nadejdzie odbicie. Nie dość, że wzrostów nie zobaczyliśmy, to wybrane odczyty okazały się wyraźnie niższe od prognoz. Szczególnie negatywnie wyróżnił się francuski sektor usług (spadek z 50,1 pkt do 46,4 pkt) oraz niemiecka branża przemysłowa (zniżka z 48,4 pkt do 46,3 pkt). To był kubeł zimnej wody dla rynkowych byków i pewnie dlatego ciężko ich dzisiaj było znaleźć. Kupujących akcje było jak na lekarstwo.

Charakter sesji był wyraźnie jednokierunkowy, straty z każdą kolejną godziną były pogłębiane i ostatecznie WIG20 zniżkował o 2,5%. Jeszcze gorzej zaprezentowały się indeksy małych czy średnich spółek, ale prawdziwym liderem spadków był niemiecki DAX, który dzień zamknął stratą aż o 3,4%. Co interesujące, francuski CAC40 stracił mniej, a rentowności obligacji peryferyjnych państw zwiększyły się jedynie nieznacznie. W przypadku Francji oprocentowanie dziesięcioletnich papierów prawie się nie zmieniło. Ciężko w takiej sytuacji mówić o politycznym niepokoju szerzącym rynkowe spadki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj