Rostowski: Niekontrolowane wyjście Grecji z eurostrefy to pewna deprecjacja złotego

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 maja 2012, 09:45
Niekontrolowane wyjście Grecji ze strefy euro może spowodować znaczne osłabienie polskiej waluty - powiedział w środę minister finansów Jacek Rostowski.

Szef resortu finansów był pytany w TVN24 m.in. o sytuację w Grecji, gdzie odbyć mają się kolejne wybory parlamentarne, po tym jak partie, które obecnie dostały się do parlamentu poinformowały, że nie są w stanie stworzyć rządu.

"Nie ma jeszcze pewności i daleko nam jeszcze do takiej pewności, że Grecja opuści strefę euro. Pierwszy raz mówi się poważnie o takim zagrożeniu" - mówił Rostowski.

"Zasadnicza kwestia jest taka, czy to wyjście będzie kontrolowane, czy niekontrolowane. Czy uda nam się stworzyć w Europie takie mechanizmy, aby zabezpieczyć resztę strefy euro przed ryzykiem zarażenia wirusem paniki rynkowej" - dodał.

>>> Czytaj też: Polska najszybciej rozwiającym się państwem UE. Będzie jeszcze lepiej

Minister ocenił, że przedstawiciele europejskich krajów na różnego rodzaju spotkaniach muszą rozmawiać o tym, co zrobić, aby wyjście Grecji ze strefy euro nie spowodowało efektu domina.

"Niezmiernie ważne jest, aby Europejski Bank Centralny, który jest jedyną instytucją, która może zapewnić, że taki efekt domina nie będzie miał miejsca, wziął na siebie otwarcie i bez żadnych ogródek to zadanie ratowania strefy euro i Europy. Nie łudźmy się, że to, co uderzy w strefę euro tak dramatycznie jak byłoby, gdyby ten efekt domina wystąpił, nie uderzy w całą Europę" - powiedział.

Rostowski ocenił, że gdyby Grecja w sposób kontrolowany opuściła strefę euro, to skutki dla Polski byłyby umiarkowane. "Efekty nie będą takie groźne dla Polski, jeśli ten proces będzie kontrolowany. Główne skutki dla Polski wynikałyby z obawy, że on nie będzie kontrolowany, czyli pewna deprecjacja złotego" - mówił.

Minister odniósł się też do danych o inflacji opublikowanych we wtorek przez GUS. W kwietniu wzrost cen sięgnął 4 proc. w ujęciu rocznym. Mówił, że Polacy powinni pocieszać się tym, że "w sytuacji tak wielkiego kryzysu, największego w gospodarce światowej od czasu drugiej wojny, Polska w całej Europie, nie tylko w Unii Europejskiej, poradziła sobie najlepiej".

"Mamy najszybszy wzrost gospodarczy w tym okresie łącznie (w okresie kryzysu - PAP), dwa razy większy od kraju, który jest na drugim miejscu, jakim jest Słowacja. Myślę, że z tego możemy się cieszyć, że w tak trudnych czasach daliśmy sobie radę" - podkreślił.

>>> Czytaj też: Merkel i Hollande chcą, by Grecja została w strefie euro

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj