Dobrobyt dla wielu czy nędza dla wszystkich?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
22 czerwca 2012, 16:23
Ludzkość na Ziemi, fot. Sergej Khakimullin
Ludzkość na Ziemi, fot. Sergej Khakimullin /ShutterStock
Światowi przywódcy na szczycie Rio +20 mają podjąć decyzje dotyczące naszej przyszłości. 20 lat po pierwszym szczycie Ziemi głównym tematem debaty jest zielona gospodarka w kontekście zrównoważonego rozwoju i eliminacji ubóstwa. Dlaczego ta konferencja jest tak ważna?

Zielona gospodarka jest modelem, który prowadzi do poprawy jakości życia człowieka. A także do sprawiedliwości społecznej. W zielonej gospodarce wzrost napędzany jest przez inwestycje, które ograniczają presję na środowisko, zwiększają efektywność energetyczną, kładą nacisk na oszczędne gospodarowanie zasobami. Najprościej rzecz ujmując: chodzi o naszą strategię przetrwania.

Od 1992 r. uczyniliśmy co prawda pewne postępy, ale to wciąż o wiele za mało. Nadal miliony ludzi głodują. Tymczasem przy obecnym tempie zużycia zasobów w 2050 r. potrzebowalibyśmy odpowiednika ponad dwóch naszych planet, żeby zapewnić ludzkości lepszą jakość życia. Jeżeli będziemy wykorzystywać nasze zasoby w sposób niezrównoważony, najbardziej ucierpią na tym najbiedniejsi, gdyż ich byt i możliwość utrzymania się zależą bezpośrednio od dostępu do wody, ziemi, mórz, lasów i gruntów uprawnych.

Mamy już jednak narzędzia, by sprostać tym wyzwaniom. Wiele państw może dokonać przeskoku do efektywnych technologii i systemów, które umożliwią im wykorzystywanie ich zasobów – lasów, gruntów, minerałów – w sposób zrównoważony i umożliwiający wspieranie wzrostu konsumpcji. Szacuje się, że największe możliwości poprawy produktywności zasobów mają kraje rozwijające się. Bohaterami jutra zostaną państwa, które nauczą się wykorzystywać swój naturalny kapitał w inteligentny i zrównoważony sposób. Do 2030 r. przekształcenie gospodarki w bardziej ekologiczną może przyczynić się do powstania 15 – 60 mln dodatkowych miejsc pracy na całym świecie i wyjścia z ubóstwa dziesiątek milionów pracowników. O to walczy Unia Europejska na konferencji Rio +20.

To prawda, że sytuacja wielu państw jest obecnie lepsza niż 20 lat temu, jednak najuboższe państwa świata nadal potrzebują pomocy w zakresie dostępu do edukacji, odpowiedniej infrastruktury i umiejętności. Dlatego też UE jest największym darczyńcą na świecie. W 2011 r. przekazaliśmy na pomoc rozwojową 53 mld euro, ponad połowę pomocy w skali globu. I mimo kryzysu państwa UE będą dotrzymywać złożonych obietnic w tym zakresie.

Jak widzimy naszą przyszłość? Oto odpowiedź 17-letniej Brittany Trilford z Nowej Zelandii, laureatki konkursu Przyszłość, jakiej chcemy, skierowana do przedstawicieli w Rio: „Szczerze mówiąc, dobrze by było, żebyśmy w ogóle mieli zapewnione widoki na przyszłość. Na razie tak nie jest”. Nie chodzi tylko o przyszłość pokolenia Brittany i następnych. Jest to też kwestia naszej przyszłości, która będzie zagrożona, jeżeli nie poradzimy sobie z rozwiązaniem problemów wyczerpywania zasobów, niezrównoważonego rozwoju i masowego ubóstwa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Tematy: ekologia
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj