Cherdes - system wykrywania skażeń na polskich transporterach psuje się nadzwyczaj często

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
5 lipca 2012, 02:35
Systemy do wykrywania skażeń chemicznych i radioaktywnych używane przez polskich żołnierzy w Afganistanie nigdy nie przeszły pozytywnie testów wymaganych przez MON. Na naprawy urządzeń wydano ponad 2 mln zł - ujawnia "Gazeta Polska Codziennie".

Według nieoficjalnych informacji "Gazety Polskiej Codziennie" decyzję o wprowadzeniu systemu do wykrywania skażeń chemicznych i radioaktywnych Cherdes podjął ówczesny dyrektor Departamentu Polityki Zbrojeniowej MON-u, a obecny szef Inspektoratu Uzbrojenia gen. Andrzej Duks.

Około 115 transporterów z wyposażeniem zaprojektowanym i wykonanym przez firmę Pimco, a sprzedawanym armii przez Bumar, trafiło do Afganistanu. Wtedy okazało się, że cherdesy psują się nadzwyczajnie często.

Z pisma, do którego dotarła "Gazeta Polska Codziennie", wynika, że od stycznia 2010 r. do września 2011 r. wojsko wydało 2,16 mln zł. Naprawy kolejnych zepsutych cherdesów oszacowano na ok. 3 mln zł.

Pod koniec ub.r. resort obrony wycofał się z montowania systemów Cherdes II na rosomakach. Zaprzestał również pogwarancyjnego serwisu tych urządzeń - jednorazowa naprawa przekraczała nawet połowę wartości nowego urządzenia.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: wojsko
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj