"Sueddeutsche Zeitung": Niemcy bez sojuszników są słabe

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 lipca 2012, 11:04
Niemcy, fot. Sergey Kamshylin
Niemcy, fot. Sergey Kamshylin /ShutterStock
Niedawny szczyt UE, na którym Niemcy zostały skłonione do kompromisu, pokazał zmianę układu sił w Unii - pisze w czwartek niemiecki dziennik "Sueddeutsche Zeitung". Ocenia, że to może pomóc w odbudowie zaufania między północą a południem Europy.

Gazeta zauważa, że w minionych miesiącach, gdy ewidentna stawała się słabość UE i niektórych krajów, coraz bardziej widoczne było w Niemczech poczucie własnej siły. "Wobec swych sąsiadów Niemcy występowały nie tylko jako najważniejszy gospodarczo kraj Unii, ale także jako ten kraj, który wszystko zrobił właściwie - czy chodzi o reformę rynku pracy czy też o walkę z nadmiernym zadłużeniem. Rezultatem tego była wiodąca rola kanclerz Angeli Merkel, uzasadniona nie tylko ekonomicznie, ale i wręcz moralnie" - ocenia dziennik.

"Patrząc z tej perspektywy, po ostatnim szczycie UE porządek świata, a przynajmniej jego europejskiej części, nie jest już taki sam. Nie dlatego, że Merkel została zmuszona do kompromisów. To zdarzało się już wcześniej. Ale bardziej dlatego, że, jak się wydaje, przypłaciła to utratą swej oczywistej, wiodącej roli. W Brukseli Merkel została zaskoczona zdecydowaniem włosko-hiszpańskiego sojuszu, popieranego przez Francję. Okazało się, że bez silnych partnerów także Niemcy są słabe" - pisze "Sueddeutsche Zeitung".

Zastrzega, że szczytu UE nie należy porównywać do Kongresu Wiedeńskiego. Nie wytyczono nowych granic ani nie pojawiły się nowe mocarstwa. "Doszło jedynie do kilku przesunięć w układzie sił, co nie jest czymś niezwykłym po zmianach rządów" - ocenia. Szczególnie dotyczy to relacji między Niemcami a Francją pod rządami nowego prezydenta Francois Hollande'a.

"Unii grozi konflikt między północą a południem, który może pożreć wszystko, co dotychczas osiągnięto dzięki europejskiej integracji" - ocenia "Sueddeutsche Zeitung". Częścią tego obrazu jest "najwyraźniej niezachwiane i wspierane przez rząd federalny przekonanie Niemców, że do kryzysu doszło przede wszystkim dlatego, bo leniwi południowi Europejczycy żyli ponad stan". Z kolei druga część to przekonanie, że "Niemcy czerpali korzyści z euro i wspaniale żyli na koszt pozostałych Europejczyków".

"Żaden fundusz ratunkowy nie uratuje euro, jeśli Unii Europejskiej nie uda się przezwyciężyć tej nieufności. Dlatego poruszenie w brukselskim układzie sił daje wielką szansę. Merkel zmniejszyła się do ludzkich rozmiarów, co może być pomocne w budowaniu zaufania. Osobiście Merkel będzie mieć za złe premierowi Włoch Mario Montiemu, że w nocy na szczycie zastosował kilka sztuczek. Ale politycznie potrzebuje ona sojuszu z Montim nawet tak bardzo, jak sojuszu z Hollande'em" - ocenia "Sueddeutsche Zeitung". 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj