Zachorowania na raka w UE powodują straty rzędu 124 mld euro rocznie

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 września 2012, 18:49
Lekarz
Lekarz/ShutterStock
W UE koszty raka, który zabija co roku ponad milion osób i który szerzy się coraz bardziej, to 124 miliardy euro rocznie, wliczając w to nie tylko leczenie, ale też straty ekonomiczne z powodu tej choroby - podano w piątek na kongresie onkologów w Wiedniu.

Na raka chorują we Unii Europejskiej miliony osób, ale koszty leczenia to tylko 36 proc., podczas gdy pozostałe koszty wynikają z czasowej lub trwałej utraty zdolności do pracy, zmniejszenia wydajności, przedwczesnych zgonów.

Europejskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej (ESMO), organizator kongresu, porównuje w dokumentacji przeznaczonej dla jego uczestników różnice w nakładach poszczególnych państw na prewencję i leczenie chorób nowotworowych.

Na przykład w zamożnych Niemczech wydaje się na ten cel 132 euro w przeliczeniu na jednego mieszkańca, a na Litwie - 32 euro.

Największe koszty ponosi system ochrony zdrowia Unii Europejskiej na leczenie raka piersi: 6 miliardów euro rocznie. Stanowi to 13 proc. wszystkich nakładów na leczenie nowotworów.

Jednak uwzględniając również skutki spadku wydajności pracy osób chorych, największe są koszty zachorowań na raka płuc: 19 miliardów euro rocznie. Połowa - z powodu wczesnych zgonów.

Profesora Josepa Tabernero, szefa służby medycznej na oddziale onkologicznym szpitala Vall d'Hebron w Barcelonie, który przewodniczy sesjom naukowym na obradach kongresu, dziennikarze zapytali, jaki wpływ na leczenie nowotworów będzie miało cięcie wydatków na ochronę zdrowia w takich krajach objętych głębokim kryzysem gospodarczym, jak Grecja, Hiszpania czy Portugalia.

Tabernero wyraził obawę, że ograniczenia te uderzą przede wszystkim w realizację programu prewencji i praktykę okresowych badań lekarskich niezbędnych do wczesnego wykrywania chorób nowotworowych i skutecznego leczenia.

Ich następstwa - podkreślił profesor - nie dotyczą jedynie samych chorych, lecz ich rodzin i bliskich im osób, zajmujących się chorymi.

"Ich stan zdrowia fizycznego i emocjonalnego jest na ogół gorszy niż pozostałej populacji" - powiedział prof. Tabernero.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj