Aby powstał większy i płynny rynek powinni pojawić się na nim także nowi, aktywni odbiorcy przemysłowi – spółki pobierające duże ilości gazu do nowych bloków. Do ich budowy potrzebne jest jednak nowe nastawienie kredytodawców.

Na pierwszy rzut oka rozwiązaniem dla nowej elektrowni zasilanej gazem jest podpisanie kilkunastoletniego kontraktu na dostawy gazu z PGNiG na 100 proc. wolumenu gazu (vide projekt Stalowa Wola) i tego głównie oczekują banki. Wydaje się, że tylko polski potentat gazowy jest wystarczająco wiarygodny, aby zabezpieczyć duże ilości gazu w długim okresie.

Czy jednak taki blok będzie na pewno rentowny dzięki PGNiG, którego głównym dostawcą co najmniej do 2022 roku pozostanie Gazprom? Zwłaszcza w sytuacji gdy na rynku polskim pojawi się tanie LNG (np. z USA), możliwość większych zakupów na zachodnich hubach (chodzi o centra dystrybucyjne) i potencjalnie gaz łupkowy? Wymaganie przez banki zabezpieczenia w postaci długoterminowego, mało elastycznego kontraktu, nie uwzględnia zmian, które właśnie zachodzą na świecie i w naszym regionie. Jeśli stanowisko kredytodawców nie ulegnie zmianie, to nie dojdzie do budowy bloków gazowych w Polsce, a co za tym idzie skokowej zmiany w energetyce.

Wyjaśnienie powyższej tezy wymaga nie tylko analizy dynamiki zmian na rynku polskim i regionalnym, ale także unijnym i światowym. Co więcej, analizować warto nie tylko realne perspektywy zmian formuł cenowych dla długoterminowych kontraktów, kosztów wydobycia i przemian technologicznych, na czym zwykle koncentruje się biznes i instytucje finansowe, ale trzeba także wziąć pod uwagę przemiany polityczne, np. rosnącą rolę Niemiec w Unii Europejskiej i zmianę ich polityki energetycznej (Energiewende) lub decyzje amerykańskich polityków w kwestii certyfikacji projektów terminali LNG.

Reklama

Spróbujmy zatem przedstawić zmiany zachodzące na rynku gazu na świecie, w UE i w Polsce oraz ich konsekwencje dla sektora finansowego.

Globalny rynek gazu przyspieszy zmiany w Unii

Informacje o dużych zasobach gazu w Ameryce Północnej (rewolucja związana z gazem łupkowym) dotarły już do każdego. Powoli do świadomości publicznej dociera również fakt, że rozpoczęła się kolejna rewolucja tym razem w sektorze LNG, czyli gazu skroplonego. Jak mawiają Chińczycy, jeden obraz jest wart 1000 słów. Poniższe dwa wykresy najlepiej oddadzą znaczenie tego trendu dla rynku światowego.

>>> Czytaj cały artykuł