Po trzech latach połowa z nich nadal istnieje i się rozwija. Ponad 78 proc. przedsiębiorstw przynosi zyski. W sektorze prywatnym pracuje cztery razy więcej ludzi niż w publicznym - pisze Henryka Bochniarz.
W ostatnich latach nasze przedsiębiorstwa dojrzały i teraz znacznie lepiej reagują na zmieniającą się sytuację w gospodarce. W czasie obecnego kryzysu szybciej dostosowują się do słabszej koniunktury niż 3–4 lata temu. Wiedza, doświadczenie, które zdobyły w latach 2008–2009, przekłada się na skuteczniejsze działania dzisiaj. Z raportu Lewiatana „Przedsiębiorcy w Polsce”, w którym wykorzystano ponad 30 tys. danych, wynika, że wkład firm w rozwój Polski jest ogromny i ciągle rośnie.
Najlepszą miarą rozwoju i konkurencyjności przedsiębiorstw jest udział w globalnym rynku. Nie ma u nas odpowiedników Apple’a, Boeinga czy Siemensa. Ale są firmy, które, choć powstały zaledwie 20 lat temu, mają istotną pozycję na europejskim rynku: Asseco i Comarch, Fakro i Maspex, Selena i Solaris, Pesa, Apator i Tele-Fonika. Mamy też i mniejsze firmy, które w swoich specjalnościach osiągają światowy poziom technologiczny – w branży urządzeń medycznych, elektronicznych, pomiarowych.
Nie ma regionu kraju, w którym nie byłoby prawdziwych liderów gospodarki. Mają bardzo różny rodowód. Część z nich to sprywatyzowane firmy państwowe, takie jak huty, papiernie czy przedsiębiorstwa przemysłu drzewnego i spożywczego, które gdy uzyskały nowego właściciela, zrestrukturyzowały się, zmieniły profil produkcji, wprowadziły nowe technologie. Część to stale rozwijające się przedsiębiorstwa z kapitałem zagranicznym powstałe od zera – tu można wymienić wielkie sieci handlowe czy inwestycje światowych koncernów elektroniki użytkowej i sprzętu gospodarstwa domowego. Także niektóre firmy kontrolowane przez Skarb Państwa mają znakomite wyniki, jak PZU czy PKO BP.
Imponuje, jak wiele przedsiębiorstw powstałych w pierwszej połowie ostatniej dekady XX wieku w ciągu zaledwie kilkunastu lat przebiło się do grupy 500 największych w Polsce. Są wśród nich Pronar i Wipasz, firmy Michała Sołowowa i Leszka Czarneckiego, Impel i Emperia, Koelner i Neuca, Helion, Farmacol i Black Red White, Alma Market, Polskie Składy Budowlane, Polsat oraz TVN i wiele, wiele innych. Ich twórcami są fascynujący przedsiębiorcy, którzy wspinając się po drabinie „od pucybuta do milionera”, potrafili zdobyć miejsce na rynku opanowanym początkowo przez dawne firmy państwowe, a potem zamożnych inwestorów zagranicznych.
Są dwa uzupełniające się oblicza polskiej przedsiębiorczości, jedno to setki tysięcy mikrofirm, drugie pokazują ci właśnie liderzy.
Z naszego raportu wynika, że największymi atutami polskich przedsiębiorców i gospodarki są duży rynek wewnętrzny, związki z gospodarkami Unii Europejskiej, zwłaszcza niemiecką, potencjał wiedzy i przedsiębiorczości obywateli, stabilny system finansowy, inwencja i ambicja polskich przedsiębiorców.
Z kolei największe słabości to ograniczona zdolność do innowacji technologicznych, nadal słaba infrastruktura komunikacyjna, odpływ wysoko wykwalifikowanych pracowników do innych krajów, skłonność do finansowania rozwoju ze środków własnych mimo ograniczonych zasobów kapitałowych i nadal jeszcze niewystarczająca orientacja globalna.
W ostatnich latach zmieniają się również na plus oceny wystawiane przedsiębiorcom. Już 74 proc. mieszkańców Polski docenia ich wkład w zamożność kraju, a 73 proc. uważa, że są pożyteczni dla społeczeństwa.
Henryka Bochniarz prezydent PKPP Lewiatan / Dziennik Gazeta Prawna