Rogalski: BOJ i europejskie obligacje – co je łączy?

Marek Rogalski, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.
Marek Rogalski, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A./Media
Paradoksalnie dość wiele. Ostatnie działania podejmowane przez Bank Japonii (ultraliberalna polityka, czyli niskie stopy procentowe i gigantyczna skala programu QE) zmieniły obraz na rynkach długu – japoński kapitał stał także za spadkami rentowności polskich obligacji.

 Innymi słowy, rynek antycypuje dalszy wzrost cen papierów licząc, że „japońskie źródełko popytu” szybko nie wyschnie. To tłumaczyłoby dobre zachowanie włoskiego, czy hiszpańskiego długu w ostatnich dniach. Trudno przecież wyjaśnić większy popyt chociażby wyborem nowego-starego prezydenta we Włoszech, bo tamtejsza scena polityczna nadal będzie tkwić w swoistym klinczu. W takiej sytuacji łatwo zbudować scenariusz zakładający … próbę wzrostu euro niezależnie od słabych danych PMI, jakie pojawiły się dzisiaj rano, czy też ostrzeżeniom z Chin.

W każdym razie to dobry „pretekst” na korektę, co część inwestorów dostrzegła w ostatnich godzinach. EUR/USD nie zdołał wyraźnie sforsować rejonu 1,2970 i przetestować okolic 1,2940, a po południu wrócił w okolice 1,3020. Rejon 1,3030-40 to już silny opór, ale teoretycznie nie można wykluczyć, że rynek spróbuje podejść w okolice 1,3060… ale jutro. Testem, na ile koncepcja zakładająca korelację z rynkiem długu jest słuszna, będzie publikacja niemieckiego indeksu IFO o godz. 10:00. Po słabych PMI i wcześniej ZEW, rynek musi się liczyć z ryzykiem słabszego odczytu względem mediany na poziomie 106,20 pkt.

Tylko, że w kontekście w/w scenariusza reakcja EUR/USD (spadek) powinien być krótkotrwały. W efekcie zejście poniżej dzisiejszego minimum (1,29725) może być trudne. Nie zapominajmy, że dzisiaj mieliśmy też kolejne rozczarowujące dane z USA – indeks PMI szacowany na kwiecień spadł do 52 pkt. z 54,6 pkt., a wskaźnik aktywności regionalnej z Richmond zszedł w kwietniu do poziomu -6 pkt. z 3 pkt. Coraz więcej faktów przemawia za tym, że szanse na ograniczenie skali programu QE3 przez FED w tym roku, są coraz mniejsze… Nie oznacza to jednak, że dolar w średniej perspektywie nie będzie mocniejszy – amerykańska waluta wciąż jest substytutem ucieczki od ryzyka, a słabe dane w strefie euro mogą ostatecznie skłonić ECB do cięcia stóp (być może już w lipcu).

W najbliższych dniach warto będzie obserwować jena. Dzisiejsze popołudniowe odbicie par powiązanych z JPY pokazuje, że rynek próbuje jednak rozegrać fakt czwartkowego posiedzenia Banku Japonii – chociaż teoretycznie nie powinno ono wnieść nic nowego do polityki BOJ. To może oznaczać, że USD/JPY do tego czasu spróbuje jednak sforsować barierę 100.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj