Komisja Trójstronna: Związki rozmawiają z premierem

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 kwietnia 2013, 13:19
"Solidarność" twierdzi, że rozmowy są ostatnią szansą na spełnienie żądań związków i odwołanie strajku generalnego. Donald Tusk ma po swojej stronie pracodawców.

Jesteśmy gotowi do rzeczowej rozmowy. Tak związkowcy mówili przed rozpoczęciem spotkania z premierem.

Według "Solidarności", to ostatnia szansa na spełnienie żądań związków i odwołanie strajku generalnego w kraju.
Szef OPZZ Jan Guz mówił przed wejściem na posiedzenie, że jest gotowy na dyskusję, ale musi być merytoryczna. "Myśmy tu przybyli, żeby rozmawiać. Tylko jak te rozmowy są niekonstruktywne, nie zmierzają do końca z efektem to nie będziemy w tym uczestniczyć... A rząd tylko w tym gra" - podkreślił Guz.

Wczoraj po posiedzeniu komitetu protestacyjnego szef "Solidarności" Piotr Duda podkreślił, że oczekuje od premiera spełnienia sześciu postulatów społeczno - gospodarczych, między innymi ograniczenia umów śmieciowych, wycofania projektu o elastycznym czasie pracy, uruchomienie prac nad ustawą o płacy minimalnej. Duda mówił, że nie chce kolejnych miesięcy bezpłodnych dyskusji i w razie niespełnienia żądań Solidarność przeprowadzi kilkudniowy protest w Warszawie i innych miastach.

Pracodawcy po stronie premiera

Pracodawcy są po stronie premiera. Podczas rozmów w Komisji Trójstronnej związkowcy nie mogą liczyć na wsparcie pracodawców. Donald Tusk bierze udział w posiedzeniu Komisji Trójstronnej. Według "Solidarności", to ostatnia szansa na spełnienie żądań związków i odwołanie strajku generalnego w kraju.

Przed spotkaniem szefowa Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan Henryka Bochniarz powiedziała, że żądania związków tylko powiększą bezrobocie i pogłębią kryzys. "Będziemy dziś zdecydowanie protestować przeciwko tym propozycjom" - powiedziała szefowa Lewiatana. Dodała, że zmiany proponowane przez rząd nie satysfakcjonują w pełni pracodawców, ale żądania związków są nie do przyjęcia.

Piechociński: Miejsc pracy nie tworzy się poprzez strajki

Pytany o tę sytuację wicepremier, minister gospodarki Janusz Piechociński odpowiedział, że według niego - na szczeblu zakładów pracy, komisji zakładowych nie ma atmosfery gorączki i chęci do strajku powszechnego. "Ludzie mają świadomość, że jest ciężko, że załamują się niektóre dotychczasowe rynki zbytu, a na nowe trzeba bardzo ciężko pracować" - dodał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj