Rogalski: Euro jednak górą

Marek Rogalski, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.
Marek Rogalski, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A./Media
Wygląda na to, że rynek nie wierzy zbytnio w możliwość cięcia stóp przez Europejski Bank Centralny już 2 maja.

Nastroje wspierają lepsze szacunki wzrostu niemieckiej gospodarki opublikowane przez tamtejszy rząd. Tym samym ignorowane są gorsze informacje z Włoch, czy też zaskakujące dane z Japonii.

Przywołajmy fragment wczorajszego popołudniowego komentarza: „wydaje się wątpliwe, aby ECB zdecydował się na cięcie już 2 maja – po pierwsze jest to posiedzenie wyjazdowe (w Bratysławie), po drugie takim ruchem ECB dałby do zrozumienia, że sytuacja jest dość poważna i możliwe są nawet kolejne obniżki (takie pojawiłyby się plotki)”. Łatwo posłużyć się tym do wytłumaczenia nocnego odbicia na głównych parach powiązanych z euro. I to niezależnie od wystąpień członków ECB, którzy tak naprawdę „teoretyzują” – niby są za cięciem stóp, gdyby sytuacja gospodarcza nadal się pogarszała, a z drugiej strony wskazują na niewielki efekt takiego ruchu dla gospodarki (kanały transmisji polityki banku centralnego wciąż nie są w pełni drożne).

W tym miejscu można powtórzyć to, co pisałem kilka dni temu. Wydaje się, że najbardziej prawdopodobnym terminem dla ECB jest początek lipca, kiedy to będzie można w pełni ocenić, czy spodziewane w II półroczu ożywienie w gospodarce rzeczywiście będzie mieć miejsce, a jeżeli nie – to jaka jest rzeczywista skala problemów (mam tu na myśli głównie perspektywy dla chińskiej gospodarki, której lekkie wyhamowanie może odbić się poważną grypą w Europie). Na razie potencjalne problemy Chińczyków zdają się ignorować Niemcy. Angela Merkel stwierdziła dzisiaj, że Niemcom cięcie stóp procentowych nie jest potrzebne, a minister gospodarki Phillip Roesler dał wyraz swojemu optymizmowi dotyczącemu perspektyw gospodarki – zdaniem rządu PKB w tym roku ma wzrosnąć o 0,5 proc. r/r (wcześniej szacowano 0,4 proc. r/r), a prognoza na przyszły rok na poziomie 1,6 proc. r/r wzrostu wciąż pozostaje aktualna.

Dzisiaj rano rentowności włoskiego długu powróciły powyżej poziomu 4,00 proc. dla papierów 10-letnich. Jeszcze wyższy wzrost odnotowano na krótszych papierach. Inwestorzy zrozumieli, że misją Enrica Letty jest tak naprawdę tylko zmiana prawa wyborczego i przygotowanie się na kolejne przedterminowe wybory. Jest wątpliwe, aby Letta pozostał na dłużej (po pierwsze przyćmi popularnością swojego „szefa” – Pier Luigi Bersaniego, po drugie trudno sobie wyobrazić wiarygodny program gospodarczy w wydaniu szerokiej koalicji centrolewicy i centroprawicy). Zresztą Letta to nie ekonomista-technokrata, a polityk. Stąd też jego ostatnie deklaracje, że Włosi powinni mieć teraz taryfę ulgową na program oszczędnościowy, który wprowadzał rząd Montiego.

Ciekawe dane opublikowało w nocy japońskie ministerstwo finansów – to cotygodniowa statystyka (tym razem na okres kończący się 19 kwietnia) dotycząca zakupów zagranicznych obligacji i akcji przez japońskie fundusze, oraz odwrotnie – transakcji dokonywanych na japońskich obligacjach i akcjach przez zewnętrzny kapitał. Okazuje się, że po raz kolejny saldo netto zakupów zagranicznych obligacji przez japońskie fundusze jest ujemne – teraz -862 mld JPY wobec -331 mld.

Stoi to w sprzeczności z rynkowymi oczekiwaniami, że w kontekście ultra-liberalnej polityki prowadzonej od 3 tygodni przez Bank Japonii, kapitał będzie szukał lepszego miejsca do inwestycji. To oczywiście najpewniej będzie się zmieniać, ale w dłuższym horyzoncie. W krótkim terminie jest to argument mogący przemawiać za umocnieniem się jena w najbliższych dniach (o ile jutrzejsze posiedzenie Banku Japonii rzeczywiście nie wniesie nic nowego), a także za korektą na europejskich rynkach długu. To dotyczyć może także polskich obligacji i może stanowić jedną z przyczyn możliwego dalszego osłabienia się złotego.

Dzisiaj w kalendarzu nie ma już wiele istotnych publikacji – o godz. 14:30 poznamy dane z USA o cotygodniowym bezrobociu (szacunki 351 tys.), co sprawia, że rynek zaczyna już koncentrować się na jutrzejszych wydarzeniach. To poranne dane z Japonii (w tym komunikat BOJ i konferencja prasowa Kurody), a także popołudniowe dane z USA (PKB za I kwartał i nastroje konsumenckie). Jutrzejsze dane z USA mogą być słabsze od oficjalnych oczekiwań, co może zaznaczyć się osłabieniem dolara, chociaż raczej niewielkim. W każdym razie koszykowy BOSSA USD w ujęciu tygodniowym pokazuje, że amerykańska waluta chwilowo nie ma dobrej passy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Marek Rogalski
Marek Rogalski
Ekspert ds. rynku walut w Domu Maklerskim Banku Ochrony Środowiska SA
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRogalski: Euro jednak górą »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj