Carmen Reinhart i Kenneth Rogoff w liście z 25 maja zamieszczonym na stronie internetowej Reinhart zarzucili Krugmanowi „wyjątkowo niecywilizowane zachowanie” ze względu na stwierdzenie w artykule opublikowanym na łamach „New York Review of Books”, że dwójka skrywa dane ze swoich badań. Dzień później Krugman oświadczył, że dwójka ekonomistów nie uczyniła niczego, aby rozwiać błędne mniemanie, które rozpowszechniła ich praca – a mianowicie, że gospodarki załamują się, kiedy poziom zadłużenia przekracza 90 proc.

“Jeśli autorzy kiedykolwiek podjęli próbę skorygowania tych błędnych twierdzeń lub kiedykolwiek przyznali się do błędu, to uczynili to prawie niepostrzeżenie” – napisał Krugman w artykule z 26 maja w wydaniu internetowym “New York Times”. “Przykro mi, ale brak działań w celu przekreślenia błędnych założeń wyrządził wiele szkód”.

Harwardzcy ekonomiści przyznali 17 kwietnia, że nieumyślnie pominęli pewne dane w obliczeniach do pracy. Była to odpowiedź na publikację uczonych z University of Massachusetts z 15 kwietnia, kwestionującą ich metody badawcze. Ekonomiści stwierdzili, że błąd nie zmienia w żaden sposób głównej tezy ich opracowania.

>>> Czytaj też: Krugman: Wejście Polski do strefy euro może skończyć się fatalnie

Próg zadłużenia

Reklama

Praca “Growth in a Time of Debt” (Rozwój w dobie zadłużenia) stwierdza, że kraje z długiem publicznym przekraczającym 90 proc. PKB są skazane na wyraźnie wolniejszy wzrost gospodarczy. Powoływali się na nią przewodniczący Komisji Budżetowej Izby Reprezentantów USA Paul Ryan i unijny komisarz ds. w gospodarczych i walutowych Olli Rehn w obronie swoich argumentów przeciwko wysokiemu deficytowi budżetowemu.

Reinhart i Rogoff w liście do Krugmana skrytykowali go za twierdzenie, że USA i Wielka Brytania mogły skorzystać z „bezkosztowych opcji” angażując się w fiskalną ekspansję.

Ekonomiści z Harvardu podkreślili, że chociaż nie opowiadali się za polityką oszczędności zaraz po wybuchu kryzysu kredytowego w 2007 r., „czekanie 10-15 lat na rozwiązanie nabrzmiałego problemu oznacza zgodę na upadek, jeśli nie na natychmiastowy kryzys zadłużeniowy”. Zarzucili Krugmanowi naruszenie reguł akademickiej etyki.

Krugman, który wykłada na Princeton University , napisał w odpowiedzi, że jego oponenci dalej zacierają różnice między wzrostem gospodarczym, który jest wolniejszy w krajach, gdzie dług publiczny przekroczył 90 proc. PKB, a wzrostem, który jest zdecydowanie wolniejszy, kiedy dług dochodzi do tego progu.

„Politycy opowiadający się za oszczędnościami przyswoili to ostatnie stwierdzenie” – podkreślił noblista.

Od Waszyngtonu po Brukselę toczą się debaty ekonomiczne, a parlamentarzyści i liderzy spierają się wokół potrzeby zapanowania nad deficytami budżetowymi bez dławienia wzrostu gospodarczego.

>>> Polecamy: Kryzys gospodarczy: Europrosperity przerwana przez kryzys finansowy