Bezpieczeństwo danych w internecie: firmy pokażą, kto o nas pyta i po co

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 czerwca 2013, 17:24
Edward Snowden
Edward Snowden/Youtube
Po aferze wokół PRISM nasz rząd obiecuje zmniejszyć inwigilację. Ale najpierw raport o przejrzystości.

Minister administracji i cyfryzacji Michał Boni zapowiedział, że wystąpi do firm internetowych, providerów i operatorów, a także do organizacji pozarządowych, aby wzorem Google’a przygotowywały i publikowały raport przejrzystości. Byłyby w nim podawane do publicznej wiadomości informacje o tym, jakie służby pytają o treści i dane osób użytkujących określone przeglądarki i portale.

>>> Polecamy: System inwigilacji PRISM: Edward Snowden zapłaci wysoką cenę za ujawnienie prawdy

– Pokazałoby to realny obraz sytuacji i uczuliłoby firmy na to, że Polska ma swoje przepisy prawne i chcemy, aby były one w pełni respektowane. Dotyczyłoby to także firm, które oferują Polakom usługi w internecie, a są zarejestrowane w Stanach Zjednoczonych. Myślę, że powinny one szanować obyczaje i prawa, które są w Polsce – mówił Boni podczas konferencji Big Tent V4.

Podobne raporty od 2009 r. publikuje Google. Już w pierwszym, dotyczącym okresu od lipca do grudnia 2009 r., okazało się, że polskie władze 86 razy wystąpiły do Google’a z żądaniem ujawnienia informacji o internautach. – W większości były to wnioski złożone przez policję – mówił nam wtedy William Echikson, dyrektor komunikacji Google’a na Europę. W 2012 r. polskie instytucje rządowe interesowały się już 105 kontami użytkowników Google’a, z czego w 38 proc. przypadków otrzymały dane. W pozostałych firma nie znalazła uzasadnienia, żeby to zrobić.

Facebook ujawnił z kolei, że w drugim półroczu 2012 r. tylko w USA otrzymał 9–10 tys. pytań o dane użytkowników. Na ich podstawie firma dała władzom dostęp do 18–19 tys. kont. Sprawy, których dotyczyły żądania, były bardzo różne: od poszukiwania zaginionego dziecka, przez ściganie przestępcy, aż po dochodzenie w sprawie zagrożenia terrorystycznego. Nie wiadomo jednak, ile z nich mogło dotyczyć obywateli Polski.

Po wybuchu afery z tajnym systemem PRISM wykorzystywanym przez amerykańską administrację do zbierania danych w portalach i serwisach internetowych największe firmy po kolei zapewniają, że będą informowały szerzej, kto i o jakie informacje do nich występuje. Wiceprezes Google’a David Drummond mówił w Warszawie, że firma wystąpiła z wnioskiem do amerykańskich władz o zgodę na publikowanie dokładniejszych informacji o wszystkich otrzymywanych wnioskach o dane internautów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj