Rogalski: Rynek nie wierzy w grudniowy „tapering”

Marek Rogalski, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.
Marek Rogalski, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A./Media
Wczorajsze słowa Jamesa Bullarda z FED, którego zdaniem niewielkie, a raczej symboliczne ograniczenie skali programu QE3 przez FED już na najbliższym posiedzeniu byłoby dowodem, że Rezerwa Federalna dostrzega poprawę na rynku pracy, zostały zignorowane przez rynki finansowe.

Inwestorzy nie wierzą, że najważniejsze osoby w FED, czyli Bernanke-Yellen-Dudley, mogłyby zdecydować się na zmiany w QE3. Warto jednak zwrócić uwagę, że dyskusja wśród członków FED toczy się też na innej płaszczyźnie. Zdeklarowani „jastrzębie” chcieliby, aby FED wraz z pierwszym ograniczeniem skali QE3 opublikował tzw. mapę drogową zmierzającą do całkowitej redukcji tego programu. Przeciwko prezentowaniu konkretnych ram czasowych jest chociażby wspomniany James Bullard i wydaje się, że ma rację. To czego mogą obawiać się „gołębie” w FED, to skutki zbyt szybkiego wychodzenia z QE3 dla rynków długu i tym samym gospodarki. Dlatego tak ważne będzie wyraźne oddzielenie tzw. taperingu, czyli wychodzenia z QE3 od pierwszych podwyżek stóp procentowych. Na to zwrócił uwagę wczoraj nawet „jastrzębi” Richard Fisher, którego zdaniem stopy nie wzrosną prędko po zakończeniu programu QE3 (!). Jednak, aby uwiarygodnić taki ruch FED może wykonać 18 grudnia „istny majstersztyk”. Wraz z symbolicznym cięciem QE3 o 5-10 mld USD, zapadnie decyzja o obniżeniu docelowego poziomu stopy bezrobocia zapisanej w tzw. forward guidance, czyli 6,50 proc. To oczywiście jeden z możliwych scenariuszy, ale biorąc pod uwagę ostatnie osłabienie dolara i ignorowanie przez rynek ważnych informacji, co raczej charakteryzuje psychologiczną fazę końcówki trendu, nie można go całkowicie odrzucić.

Na wykresie BOSSA USD widać, że złamaliśmy wspominaną wcześniej linię trendu wzrostowego. Teraz celem mogą być okolice 68 pkt. będące elementem szerszej konsolidacji. Dopiero ich złamanie mogłoby sugerować, że dolar wchodzi w okres wyraźniejszej słabości. Pytanie, czy w/w poziom zostanie sforsowany przed 18 grudnia. Inaczej będzie nam grozić ryzyko chwilowego odreagowania, gdyby FED zaskoczył decyzją, bądź treścią komunikatu.

W przypadku EUR/USD w nocy ustanowiliśmy szczyt na 1,3765, a zatem naruszyliśmy strefę 1,3738-51, która jest kombinacją dołka z 23 października, oraz 85,4 proc. zniesienia Fibo spadków z przełomu października i listopada b.r. To teoretycznie sugeruje, że test październikowego szczytu na 1,3831 jest „nieukniony”, chociaż po drodze do sforsowania będzie jeszcze strefa 1,3775-92. Praktycznie, teraz widzimy nieznaczną korektę. Przekonajmy się na ile będzie ona znacząca i czy uda się złamać rejon 1,3738. Jeżeli rynek utrzyma się powyżej w/w poziomu, to kolejne godziny przyniosą wspomniane wzrosty. W przeciwnym razie możemy zejść nawet w okolice 1,3710, które bazują na otwarciu nowego tygodnia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj