Bugaj: Czekając na dane i nowe sankcje

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
22 lipca 2014, 12:00
Łukasz Bugaj
Łukasz Bugaj/Media
Wczoraj kalendarium makroekonomiczne było puste, zmuszało inwestorów do koncentracji swojej uwagi na wydarzeniach wokół Ukrainy i Gazy. Dzisiaj jednak pojawią się dane ważne dla dalszych perspektyw rynku surowców.

W centrum uwagi:

• UE ma wypracować wspólne stanowisko wobec Rosji
• Dane nie pozostaną bez znaczenia

Wczoraj kalendarium makroekonomiczne było puste i zmuszało inwestorów do koncentracji swojej uwagi na wydarzeniach wokół Ukrainy i Gazy. Dzisiaj jednak pojawią się dane ważne dla dalszych perspektyw rynku surowców oraz dowiedzieć się możemy w jakim kierunku zmierzać będą sankcje, które UE zamierza nałożyć na Rosję.

UE ma wypracować wspólne stanowisko wobec Rosji

Wczorajszy dzień zdominowany był przez wszelkiej maści spekulacje na bazie których był budowany handel w spektrum rynku surowców i nie tylko. Dzisiaj możemy powoli opuszczać sferę domniemań i wchodzić w obszar faktów zarówno na poziomie danych, jak i realnych konsekwencji wobec Rosji po zestrzeleniu cywilnego samolotu nad wschodnią Ukrainą. W Brukseli spotykają się bowiem ministrowie spraw zagranicznych UE, którzy wypracować mają wspólne stanowisko wobec Rosji i zarekomendować je spotykającym się jutro przywódcom politycznym. Opinia publiczna zaczyna coraz bardziej optować za twardymi działaniami wobec Moskwy, ale politycy wciąż pozostają wobec tego rozwiązania niechętni. Warto przytoczyć tutaj pewne dane, że Europa codziennie importuje z Rosji 3,5 mln baryłek ropy, co stanowi około 70% całego eksportu tego surowca przez Moskwę. Jego zastopowanie bardzo by Federacji zaszkodziło, ale podobnie byłoby z Europą, która w krótkim czasie zmuszona byłaby do płacenia wyższych cen za ropę z innego źródła. Ten ruch bardzo zaszkodziłbym europejskim rafineriom, które i tak cierpią przez niskie poziomy marż.

Poza oczekiwaniem na ruch ze strony polityków, dzisiejszy dzień przyniesie również dane makro, z których warto zwrócić uwagę na inflację oraz zapasy ropy w USA. Oczekiwania wobec kolejnego spadku zapasów podnoszą cenę czarnego złota.

Dane nie pozostaną bez znaczenia

W przypadku miedzi ostatnie publikacje nie były specjalne korzystne. Warto przypomnieć, że chiński import miedzi rafinowanej wyniósł w czerwcu 225 041 ton, co oznaczało spadek o 8,16% w porównaniu z rokiem poprzednim. Dane te są o tyle ważne, że ta druga co do wielkości gospodarka na świecie konsumuje aż 40% globalnej produkcji miedzi. Dodatkowym negatywnym czynnikiem jest fakt, że część bogatych Chińczyków zmniejsza swoją aktywność w zakresie inwestycji na rynku nieruchomości. W zamian wykazują oni zwiększone zainteresowanie funduszami private equity oraz zagranicznymi nieruchomościami wakacyjnymi, co zmniejsza nadzieję na powrót wysokiego tempa wzrostu na chiński rynek mieszkaniowy.

W konsekwencji ceny miedzi zniżkowały do okolic majowych maksimów, skąd doszło jednak do odbicia. Teraz istotne mogą być dane o inflacji w USA, która w ostatnich dwóch miesiącach zauważalnie wzrosła i dała nadzieję na wejście największej gospodarki w inflacyjną fazę ożywienia, która co do zasady jest dla surowców pomyślna.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj