Wygląda na to, że mieszkańcy Niemiec zaczynają tracić cierpliwość wobec Rosji. W najnowszym sondażu, przeprowadzonym przez ośrodek Yougov, ponad 53 proc. pytanych poparło wprowadzenie sankcji ekonomicznych przeciwko Moskwie.

We wcześniejszych badaniach, choćby po zajęciu Krymu, nie było większości popierającej takie działania. Przed sankcjami ostrzegają tymczasem niemieccy przedsiębiorcy handlujący z Rosją. Ich zdaniem relacje gospodarcze ze wschodem już wyraźnie się ochłodziły, co zagraża niemieckim miejscom pracy.

Minister gospodarki Niemiec Sigmar Gabriel powiedział jednak, że obawy o konsekwencje ekonomiczne nie mogą być podstawą przy podejmowaniu decyzji dotyczących Rosji.

Polaczkiewicz: Sankcje ekonomiczne spowodują zapaść na Ukrainie

Jeśli Unia Europejska zdecyduje się nałożyć sankcje ekonomiczne na Rosję, to spowoduje to kompletną zapaść i tak już słabej ukraińskiej gospodarki - twierdzi ekonomista Andrzej Polaczkiewicz.

Reklama

Ekspert podkreślał na antenie Polskiego Radia 24, że Rosja i Ukraina nadal są od siebie silnie zależne gospodarczo mimo upływu 20 lat od rozpadu ZSRR. Ekonomista przypomniał, że przez długie lata ukraińska gospodarka de facto podlegała Moskwie, a ta wykorzystywała ją do swoich celów. Część z tych powiązań przetrwała do dziś.

W związku z tym, jak dodał Andrzej Polaczkiewicz, nałożenie sankcji gospodarczych na Rosję, pośrednio uderzyłoby także w Ukrainę, której gospodarka już cierpi z powodu konfliktu na wschodzie kraju.

Decyzja o sankcjach gospodarczych wobec Rosji na razie jednak nie zapadła. Nad planami ich wprowadzenia pracują eksperci Komisji Europejskiej. Jutro mają oni przedstawić propozycje dotyczące sankcji w czterech dziedzinach: obronności, usług finansowych, technologii i energetyki.