Ukraina: SBU i SG przedstawiają nowe dowody współpracy terrorystów z Rosją

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 lipca 2014, 17:46
Barykady na ulicach Kijowa, Ukraina, 19.04.2014
Barykady na ulicach Kijowa, Ukraina, 19.04.2014/ShutterStock
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy przedstawiła kolejne nagrania wskazujące na współpracę terrorystów z Rosją. Służba Graniczna pokazała rosyjskie prowokacje na granicy. A Rosja obraża się za sugestie, że to ona strzelała.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy przedstawiła kolejne nagrania wskazujące na współpracę terrorystów z Rosją. Z kolei Służba Graniczna pokazała rosyjskie prowokacje na granicy.

Służba Bezpieczeństwa nagrała rozmowy jednego z liderów samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej Aleksandra Borodaja z wicesekretarzem rządzącej w Rosji partii Jedna Rosja Aleksiejem Czesnakowem. Omawiają oni trudną sytuację w Doniecku, narzekają na to, że miejscowy biznes nie chce współpracować, a separatystom kończą się pieniądze.

W innej rozmowie separatyści krytykują jednego z dowódców bojówkarzy Igora Girkina twierdząc, że nie ma pojęcia o wojnie w półtoramilionowej aglomeracji, czyli w Doniecku i okolicach. „Wzywa mera miasta i mówi, że chce zatrzymać transport publiczny i wysadzać w powietrze 9-piętrowe bloki. Co to za pomysł...” - mówi jeden z separatystów.

Służba Graniczna przedstawiła z kolei nagrania wideo z prowokacji na granicy z Rosją, których dopuszcza się tamtejsze wojsko. Do zdarzeń doszło między innymi w obwodach sumskim i charkowskim. Czołgi i transportery opancerzone podjeżdżają do punktu granicznego sugerując, że będą go atakować, po pewnym czasie odjeżdżają i jadą wzdłuż granicy.
Ukraińscy wojskowi skarżą się z kolei na ostrzał z terytorium Rosji. 

>>> Czytaj także: Ekspert: udowodnienie Rosji ostrzelania Ukrainy i tak nic nie zmieni

Rosja obrażona za sugestie, ze mogła ostrzeliwać Ukrainę

Rosja zarzuca Amerykanom oczernianie w związku z doniesieniami o ostrzale artyleryjskim terytorium ukraińskiego. O tym, że taki ostrzał jest dokonywany z Rosji mówiła wczoraj rzeczniczka amerykańskiego Departamentu Stanu.

Rosyjski MSZ w komunikacie odrzucił te oskarżenia i nazwał je bezpodstawnymi publicznymi insynuacjami. Moskwa uznaje doniesienia Amerykanów za element "kampanii oczerniania". MSZ twierdzi też, że Amerykanie są współodpowiedzialni za rozlew krwi na Ukrainie.

Wczoraj rzeczniczka Departamentu Stanu Marie Harp powiedziała, że rosyjskie wojska dokonują ostrzału artyleryjskiego pozycji ukraińskich tuż przy granicy ze swoim zachodnim sąsiadem. Ponadto Amerykanie zauważyli, że prorosyjscy separatyści otrzymują od Rosjan wyrzutnie rakietowe o dużo większym zasięgu niż poprzednio.

>>> Czytaj też: Jak zwiększyć odwrócony przepływ gazu z UE na Ukrainę?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Tematy: Ukraina
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj