Pisarska: Rosja jest zdeterminowana i szuka pretekstu do wojny

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 sierpnia 2014, 15:46
Ukraina
Ukraina/ShutterStock
Dla dr Katarzyny Pisarskiej, dyrektor Europejskiej Akademii Dyplomacji, Kijów ma wszelkie powody do podejrzliwości wobec Rosjan. Podobny konwój już parę dni temu stał na ukraińskiej granicy, ale udało się go powstrzymać dzięki zabiegom dyplomatycznym.

Rosyjski konwój zmierza w stronę Ukrainy, ale prawdopodobnie zmienił trasę. Ukraińskie władze zapowiedziały, iż nie wpuszczą rosyjskiej pomocy humanitarnej na swoje terytorium i wiele wskazuje na to, że ciężarówki jadą w stronę regionów zajmowanych przez separatystów.

Dla dr Katarzyny Pisarskiej, dyrektor Europejskiej Akademii Dyplomacji, Kijów ma wszelkie powody do podejrzliwości wobec Rosjan. Podobny konwój już parę dni temu stał na ukraińskiej granicy, ale udało się go powstrzymać dzięki zabiegom dyplomatycznym. Rosja wykazuje jednak dużą determinację, by konwój dojechał do celu. "Z jednej strony chodzi o pokazanie społeczeństwu, że Rosja aktywnie działa na rzecz tych 'biednych, uciśnionych Rosjan, atakowanych przez armię ukraińską', a z drugiej strony nie jest wykluczone że szykują jakąś prowokację" - uważa doktor Pisarska.

Jak mówi - ostatnie miesiące obfitowały na Ukrainie w prowokacje inspirowane przez stronę rosyjską. "Na pewno Rosja szuka jakichś casus beli, czyli powodu do wojny, i być może ten konwój takim 'koniem trojańskim' w zamyśle ma być" - uważa Pisarska. Nawet jeśli w ciężarówkach nie ma broni czy sprzętu separatystów, to jego ostrzelanie, po uznaniu, że nastąpiło ze strony ukraińskiej armii, może zostać uznane za powód do wszczęcia wojny.

Z tego też powodu decyzja o niewpuszczeniu rosyjskiego konwoju wydaje się dr Pisarskiej rozważna i usprawiedliwiona. Prawdopodobne jest jednak, że kolumna przekroczy granicę w punkcie kontrolowanym przez separatystów.

Wjazd wojskowych ciężarówek w rejon Doniecka może także doprowadzić do powtórzenia scenariusza, który rozegrał się na Krymie. "Dzisiaj wszelkiego rodzaju obecność wojskowa Federacji Rosyjskiej to tak naprawdę zaproszenie do konfliktu zbrojnego" - podsumowała dyrektor Europejskiej Akademii Dyplomacji.

Transport pomocy humanitarnej nie odbywa się pod auspicjami Czerwonego Krzyża, według którego nie spełniono wymagań formalnych, by organizacja mogła się w niego włączyć. Jak podał jej rzecznik - zabrakło szczegółowych informacji o przewożonym transporcie.

>>> Czytaj też: Destabilizacja Ukrainy to za mało? Rosja zaczyna manewry na Kurylach, Japonia protestuje

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj