Ławrow: "Oczekuję, że ta pomoc wkrótce trafi dla potrzebujących". Długa podróż konwoju

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 sierpnia 2014, 08:08
Ukraińcy uciekają z Debalcewa w obwodzie ługańskim  EPA/ROMAN PILIPEY Dostawca: PAP/EPA.
Ukraińcy uciekają z Debalcewa w obwodzie ługańskim EPA/ROMAN PILIPEY Dostawca: PAP/EPA./PAP/EPA
Mija tydzień od wysłania przez Rosję konwoju z pomocą na Ukrainę, o którym początkowo nic nie wiedział ani Czerwony Krzyż ani Kijów.Niemal 300 TIR-ów do dziś nie dojechało do celu. Ukraińscy żołnierze odbijają Ługańsk od terrorystów.

Ciężarówki stoją po rosyjskiej stronie granicy. Międzynarodowy Czerwony Krzyż poinformował, że wciąż nie ma gwarancji bezpieczeństwa dla konwoju . Rozmowy w tej sprawie prowadzone są ze wszystkimi uczestnikami konfliktu w sposób poufny. Wszelkie pozostałe kwestie dotyczące przekroczenia granicy przez biały konwój są ponoć już rozstrzygnięte.

Minister spraw zagranicznych Rosji po rozmowach w Berlinie z szefami dyplomacji Ukrainy, Niemiec i Francji wyraził nadzieję, że pomoc humanitarna dla Donbasu zostanie dostarczona w najbliższym czasie. - Oczekuję, że ta pomoc wkrótce trafi dla potrzebujących - powiedział Siergiej Ławrow.

Gazeta „Kommiersant" pisze jednak, że pracownicy Czerwonego Krzyża na razie nie chcą prognozować, kiedy pomoc dojedzie na wschodnią Ukrainę.

>>> Czytaj też: Piechociński: Zaostrzenie polityki wobec Rosji to obosieczna broń

Tymczasem na Ukrainie: Sukcesy Kijowa w Donbasie

Ukraińskie wojsko weszło do centrum Ługańska. Żołnierze okrążyli też kluczowe miasta Zagłębia Donieckiego. Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony poinformowała, że wcześniej żołnierze zajęli jedną z dzielnic Ługańska. Wieczorem część oddziałów doszła do centrum.

Walki toczą się na ulicach tego 400-tysięcznego miasta. Według Rady, bojówkarze działają coraz agresywniej obawiając się zbliżającej się przegranej. Terroryści otaczani są też w innych miastach, między innymi, w samym Doniecku.

Sytuacja ludności cywilnej w tych miastach jest wyjątkowo trudna. Najgorzej jest w Ługańsku. Od ponad 2 tygodni nie ma tam prądu, wody, nie działają telefony stacjonarne i komórkowe. Dzielnice mieszkalne są regularnie ostrzeliwane.

Ukraińskie władze twierdzą, że w Ługańsku i innych miastach dokonują tego bojówkarze. Dowodem na to są filmy wideo oraz podsłuchane rozmowy terrorystów.

>>> Czytaj też: Rosja odczuje własne embargo. Jest uzależniona od zachodnich produktów

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj