Bliski Wschód

Bliski Wschód

źródło: ShutterStock

To ciche państwo Półwyspu Arabskiego do lat 70’ praktycznie odseparowane od zachodnich wpływów. Mimo stopniowego otwarcia na świat od zamachu stanu przed 44 laty, ten sąsiad Emiratów Arabskich wciąż uznawany jest za najbardziej zachowawcze państwo tego rejonu. Co ciekawe, w pałacowym zamachu stanu syn, Kabus ibn-Said, pozbawił tronu własnego ojca. Znaczną rolę odegrała w tym Wielka Brytania, gdzie dzisiejszy sułtan uczył się i studiował w królewskiej akademii wojskowej. Dosłużył się nawet stopnia podporucznika.

Sa'id ibn Tajmu, ojciec dzisiejszego władcy absolutnego, panował 32 lata. Był on zaprzysięgłym obrońcą starego porządku, nie chcąc dopuścić do jego zmiany, postanowił odseparować Oman od nowoczesnego świata. Za niepożądany symbol zachodniego postępu zostały więc uznane na przykład okulary, radia oraz książki, którym wstęp do kraju został mocno ograniczony.

Nowy władca zreformował kraj i otworzył go na świat, dziś Sułtanat Omanu jest członkiem ONZ i Ligi Państw Arabskich. Dzięki stopniowo wprowadzanym zmianom, Kabus ibn-Said zmienił wyizolowany kraj w spokojną gospodarkę opartą na ropie, w której rośnie poziom życia mieszkańców.

>>> Czytaj też: USA naciskają, nuklearny projekt trwa. Czy sankcje naprawdę bolą Iran?

W czym więc problem?

Mapa Zatoki Perskiej

Mapa Zatoki Perskiej

źródło: ShutterStock

W dużym skrócie, zagrożenie dla dzisiejszego porządku rzeczy leży w kluczowym elemencie monarchii absolutnej, czyli przekazywaniu władzy z ojca na syna. Sułtan jest głową państwa, szefem rządu, ministrem spraw zagranicznych, obrony i finansów. W kraju nie ma parlamentu, konstytucji i partii politycznych. Nie ma więc instytucji, które przejmą ciężar odpowiedzialności za państwo w razie nagłej niedyspozycji władcy. Możliwa byłaby sukcesja, ale, niczym w jednej opowieści z 1001 nocy, sułtan nie ma potomka, natomiast szerzą się plotki o jego ciężkiej chorobie i łożu śmierci.

Jak zauważa portal Business Insider, od czasu przewrotu Oman był wzorem neutralności i tolerancji, działał nawet często jako mediator w regionalnych sporach, to nie przypadek więc, że pomagał na przykład w rozmowach Stanów Zjednoczonych z Iranem. Ten ułożony świat może się jednak skończyć, gdy zabraknie władcy, którego słowo jest prawem, jak już niemal nigdzie na świecie.

Które kraje przyglądają się tej oazie bliskowschodniego spokoju z niepokojem? Na pewno Stany Zjednoczone, z którymi Oman współpracował podczas inwazji na Afganistan w latach 2001-2002. To ze zlokalizowanych właśnie tutaj baz siły lotnicze USA prowadziły ataki na talibów. 

Eksperci NATO podkreślali już w 2008 roku, że Stany Zjednoczone są wciąż gwarantem spokoju w tym regionie. A to znaczy, że kluczowy dla nich jest spokój w krajach, które z nimi współpracują. W raporcie zauważono, że dla bezpieczeństwa Zatoki Perskiej Chiny, Rosja, Indie ani żadne inne państwa azjatyckie nie są alternatywnym rozwiązaniem ani zastępstwem. Według autora raportu, to USA koncentruje wysiłki zapewniające suwerenność państw Zatoki Perskiej w ich nieprzewidywalnym otoczeniu.

Jak przypomina Business Insider, znaczenie ma też strategiczne położenie Omanu, zwłaszcza w związku z Cieśniną Ormuz na morzu Arabskim, położoną pomiędzy Zatoką Perską a Zatoką Omańską. Jej północne wybrzeże należy do Iranu, południowe do Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Muhafazatu Masandam, eksklawy Omanu, otoczonej terenami Emiratów. Podobnie jak Kaliningrad dla Rosji, ta eksklawa ma ogromne znaczenie strategiczne nie tylko dla samego kraju, ale nawet dla Zachodu. Jeśli Iran przejąłby ten skrawek ziemi, przejmując panowanie nad terytoriami po obu tej ważnej drogi morskiej, zmieniłby się całkowicie układ bezpieczeństwa w tym regionie. Cieśnina Ormuz prowadzi bowiem do Zatoki Perskiej.

>>> Czytaj też: Rozważna rewolucja ekscentrycznego przywódcy. Boliwia odżyła po dekadach

Spokój w regionie Zatoki Perskiej może zależeć od jednego listu

Tymczasem władca Omanu jest zaprzysięgłym kawalerem bez potomków. Portal BI przytacza pogłoski, że może być on również na łożu śmierci i cierpieć na nowotwór. Kabus pokazał się ostatnio w telewizji by uciąć spekulacje, akcja jednak nie zakończyła się sukcesem - władca nie wyglądał na zdrowego, poza tym odwołał swój udział w narodowym święcie.

Co się stanie, gdy zabraknie starego władcy? Według BI, nowy władca ma zostać wybrany przez główne odłamy królewskiej elity. Jeśli jednak zgody nie będzie, list pozostawiony przez władcę ma pomóc w wyznaczeniu następcy.

I tu właśnie zaczyna się problem. Oman ma silnych sąsiadów. Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Jemen (ten może nieco mniej), wreszcie – obserwujący sytuację z drugiej strony cieśniny Iran z pewnością będą próbowały rozegrać tę delikatną sytuację na swoją korzyść. Dobrym sposobem na to będzie zakwestionowanie prawdziwości tego listu albo podłożyć kopie wskazujące na swoich faworytów – pisze Business Insider.

Mimo, że mało prawdopodobne jest, by Oman ponownie tak gwałtownie zmienił swoją politykę jak po zamachu stanu, spokojne wybranie wiarygodnego następcy jest kluczowe dla amerykańskiej strategii zapewniania bezpieczeństwa w tym regionie. Dlatego USA będzie pilnowało Iranu, by się nie wtrącał w wybory.

Co się stanie, gdy wszystko pójdzie źle? Według BI, prawdopodobnych jest kilka scenariuszy ze złego snu. Jednym z nich, jak już wspomniano wcześniej, jest proirański władca. Drugim fatalnym wyjściem, choć teoretycznie dużo mniej prawdopodobnym będzie wybuch walk. Oman szczęśliwie nie jest ani szyicki, ani sunnicki, co zmniejsza szanse na interwencję religijnych sąsiadów, ale też, zauważa BI, Saudowie raczej nie będą się spokojnie przyglądać, gdy spokojnego sąsiada ogarnia fala przemocy.

Wtrącanie się sąsiadów w wybory następcy Kabusa albo wspieranie tam swoich popleczników czy ruchów może doprowadzić do głębokiego zachwiania stabilnością Omanu, który od 40 lat był ostoją spokoju. Znana ze swojej stabilności była jednak również Syria, dziś rozdarta wojną domową. Ingerencje mogą obudzić demony, lokalne napięcia, jak już kiedyś, gdy w połowie lat siedemdziesiątych irańskie lotnictwo pomagało stłumić powstanie komunistów w omańskiej prowincji Dhofar.

W tym miejscu świata role gołąbków pokoju i adwokatów diabła zmieniają się co chwilę. Iran pomagał przywracać spokój sąsiadowi a Syria była bezpieczna, dziś sąsiedzi jednoczą się przeciwko Iranowi, a walczący o utrzymanie władzy w Syrii Aszad używa przeciwko swoim ludziom broni chemicznej. Dla Omanu, wraz z pogarszającym się zdrowiem jego władcy, nadchodzi decydujący zakręt w historii.