Maszynki do produkcji bankowców. Branża finansowa szkodzi gospodarce?

27 marca 2015, 06:20 | Aktualizacja: 29.03.2015, 11:51
Tylko na Forsal.pl

Nadmiernie rozrośnięta branża finansowa wysysa z rynku młodych, zdolnych pracowników. A ci mogliby znacznie bardziej przysłużyć się gospodarce, gdyby byli zatrudnieni w innych branżach - wynika z raportu Banku Rozrachunków Międzynarodowych (BIS). Co zatem warto dziś studiować, by odpowiedzieć na przyszłe potrzeby rynku pracy?

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Polub Forsal.pl

Reklama

Komentarze (5)

  • robert.jordan(2015-03-27 15:51) Zgłoś naruszenie 00

    Przydałoby się jeszcze rozróżnienie, czy te wskaźniki (np. 3,9%) to są dla każego państwa? Jak to by wyglądało np. w Polsce? Ciekawostka...

    Odpowiedz
  • [ja!](2015-03-27 16:32) Zgłoś naruszenie 00

    Niepotrzebnie leciutkie uproszczenie tematu (może pod dzisiejszego czytelnika?), bo w sumie jest to stara i znacznie szersza wiedza — zawsze najbardziej dochodowa branża zyskiwała tym samym prestiż i w dłuższej perspektywie wysysała najzdolniejszych. Tak było w krajach z okresami dominacji górnictwa, przemysłu naftowego, motoryzacyjnego, wojskowości czy nawet muzyki. A obecnie jest to świat komputerowych finansów, które faktycznie nie dodają zbyt wiele do wartości gospodarki, bo znacznie łatwiej idzie kreowanie wirtualnej gospodarki w postaci zapisów komputerowych i na nich tworzenie „wirtualnego PKB”, „wirtualnych miejsc pracy.”

    Chyba najlepszym sposobem na powrót finansów do sfery realnej (a zarazem zmniejszenia ryzyka systemowego dla niszczących gospodarkę kolejnych baniek finansowych — samonapędzającej się spirali śmierci powstającej w wyniku rozchwiania komputerowych rynków — kiedyś w ciągu minut-godziny nastąpi globalne tąpnięcie stop-lossów większości aktywów bez pokrycia) byłby mikropodatek od wszystkich transakcji finansowych. Ze względu na ograniczony terytorialnie charakter należałoby nadać mu postać „błony” rozpiętej nad krajem lub np. UE — pod „błoną” każdy transfer bezgotówkowy opodatkowany byłby w skali np. 0,1‰ (koniec HFT), natomiast każdy transfer przez błonę — do świata darmowych przepływów byłby opodatkowany np. 20 razy wyżej. Już tylko to znakomicie ograniczyłoby rozrost gospodarki wirtualnej, która coraz bardziej kanibalizuje (drenaż mózgów) i rozhuśtywuje gospodarkę realną.

    Odpowiedz
  • cd(2015-03-29 22:51) Zgłoś naruszenie 00

    Polacy aktualnie znajdują się pod okupacją post KOR-owskiej mniejszościowej hucpy szulerni polityczno-finansowej, która zawłaszczyła całkowicie polskie kapitały i finanse. Niestety nie jest to grupa pro-państwowa a tym bardziej pro-polska.

    Odpowiedz
  • piop(2015-03-29 23:33) Zgłoś naruszenie 00

    Wszyscy krzyczą, ze brakuje zawodówek, ze brakuje ludzi po zawodówkach, robotników. Ale ci sami ludzie chcą aby ich dzieci skończyły jednak studia a nie zawodówkę. Rozdwojenie jaźni ?? :)

    Odpowiedz
  • LJL(2015-03-28 01:06) Zgłoś naruszenie 00

    obecnie jedynie inżynier dostanie pracę po studiach w kraju. na jedno miejsce są nie setki jak to było 3 lata temu lecz tysiace osób ! oni tak samo jak ty myśleli że jak skończą studia to praca pewna. że im się uda... niestety ... bezrobocie gigantyczne. STUDIA TO NAJGORSZA DROGA. LEPIEJ TE PIENIĄDZE WYDAĆ NA SPRZĘT I ZROBIENIE FACHU ZAŁOŻENIE MAŁEJ FIREMKI, ALBO PO PROSTU WYJAZD Z KRAJU NA STAŁE.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze