Mniej pieniędzy, więcej zgonów. Ochrona zdrowia w Rosji sypie się przez tanią ropę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
15 maja 2015, 05:50
Przez niskie ceny ropy Rosja tnie wydatki na ochronę zdrowia. Szpitale są likwidowane, pracownicy strajkują.

Według przeprowadzonego przez ośrodek Levada Center badania opinii publicznej, jedynie 19 proc. obywateli rosyjskich jest zadowolonych z działania systemu opieki zdrowotnej. Ochrona zdrowia jest, obok edukacji i systemu emerytalnego stanowi największą bolączkę współczesnej Rosji.

Lepiej nie będzie

W tej chwili w Rosji funkcjonują publiczne szpitale z darmową opieką zdrowotną oraz placówki prywatne, które w zamian za wysoką z punktu widzenia przeciętnego Rosjanina opłatę oferują usługi wyższej jakości.

> > > Czytaj także: "Zimny prysznic" dla Zachodu? Rosja i Chiny zacieśniają współpracę

Rosyjskie wydatki na służbę zdrowia wzrosły od 2000 roku niemal dziesięciokrotnie. Według WHO w 2000 roku wynosiły 96 dol. na osobę a w 2013 do 957 dol. na osobę. Jednak w tym roku wydatki spadły o 9 proc. po uwzględnieniu inflacji.

> > > Czytaj także: Putin: Rosja jest gotowa, aby wznowić kontakty z Europą

-Dotrzymanie prezydenckiej obietnicy podwyższenia pensji lekarzy oraz standardu opieki nad chorymi jest nierealne – komentuje Guzel Umbekowa, ekspert opieki zdrowotnej pracująca dla rosyjskiej Izby Handlu i Przemysłu.
Jednocześnie za prywatną opiekę zdrowotną Rosjanie zapłacili w zeszłym roku 8,7 mld. dolarów, o ponad jedną czwartą więcej niż w 2013.

Optymalizacja przez likwidację

Od 2014 państwo rozpoczęło „optymalizację” wydatków na opiekę zdrowotną, która polega przede wszystkim na zamykaniu mniejszych jednostek i koncentracji wydatków na największych szpitalach. Według ministerstwa ma to na celu efektywniejszą dystrybucję zasobów.

> > > Czytaj także: Merkel: Niemcy inaczej niż Rosja oceniają wydarzenia na Ukrainie

W praktyce oznacza to redukcję etatów oraz zwiększenie obłożenia pracą dla tych pracowników, którzy zostali. Lekarze rodzinni pracują po 12 godzin za 60 tys. rubli (około 1,2 tys. dolarów) miesięcznie. Z tego względu pracownicy strajkują. W mieście Ufa na Uralu ratownicy medyczni rozpoczęli strajk głodowy domagając się rozmów z władzą.

> > > Czytaj także: Rosja uratuje energetykę Nigerii. Rosatom inwestuje w elektrownie jądrowe

W samej Moskwie pracę straciło 10 tys. medyków z 28 zamkniętych szpitali i przychodni. W planach jest zwolnienie kolejnych 14 tys. pracowników.

Mniej pieniędzy, więcej śmierci

Według Izby Audytu, agencji rządowej będącej odpowiednikiem polskiego NIKu ze względu na cięcia budżetowe odsetek zgonów w szpitalach wzrósł o 3,7 proc. od 2013. oznacza to 18 tysięcy zgonów rocznie więcej.

> > > Czytaj także: Szef NATO alarmuje: Rosja wciąż zwiększa siły na terytorium Ukrainy

Niektóre szpitale radzą sobie z brakami w budżecie pobierając opłaty za usługi, przede wszystkim za badania. Ludzie, którzy chcą dostać się do lekarza bez kolejki mogą dopłacić za możliwość przyjęcia od ręki. Opóźnienia są gigantyczne – ciężarne kobiety czekają nawet sześć miesięcy na wykonanie badania USG. W zeszłym roku czas oczekiwania na to badanie wynosił najwyżej tydzień.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj