Seat też montował silniki ze sfałszowanym oprogramowaniem. "Kupowaliśmy je od Volkswagena"

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
24 września 2015, 20:14
Fabryki Seata - hiszpańskiej marki należącej do koncernu Volkswagena - też montowały silniki diesla ze sfałszowanym oprogramowaniem badającym emisję do atmosfery szkodliwych substancji. Władze Seata sprawdzają, ile takich pojazdów opuściło jego fabryki.

Nikt nie podaje liczby aut ze sfałszowanym oprogramowaniem. Wiadomo jedynie, że silniki te montowano do samochodów w fabrykach w Pampelunie i Martorell. "Nie produkujemy silników, tylko kupujemy je od Volkswagena. Dlatego nie możemy brać na siebie odpowiedzialności za aferę" - podkreślał Rafael Guerrero, przedstawiciel związków zawodowych w fabryce seata w Martorell.

Władze fabryki zapewniają, że od miesięcy montowane są inne silniki. Uspakajają też, że te mające związek z aferą spalinową są całkowicie bezpieczne.

Przy Ministerstwie Przemysłu powstała Komisja ds. Volkswagena. Bada, jakie szkody wyrządziła afera i domaga się nadzwyczajnego spotkania szefów resortu przemysłu krajów członkowskich z Elżbietą Bieńkowską - Europejskim Komisarzem ds. Rynku Wewnętrznego i Usług.

>>> Czytaj też: Skandal z Volkswagenem zaszkodzi reputacji Niemiec

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj