Katastrofa kolejowa w Bawarii. Jest wiele ofiar

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 lutego 2016, 09:38
Katastrofa kolejowa w Bawarii EPA/SVEN HOPPE Dostawca: PAP/EPA.
Katastrofa kolejowa w Bawarii EPA/SVEN HOPPE Dostawca: PAP/EPA./PAP/EPA
Katastrofa kolejowa na południu Niemiec. Niedaleko Rosenheim w Bawarii zderzyły się czołowo dwa pociągi pasażerskie.
2454826-paul.jpg
Katastrofa kolejowa w Bawarii EPA/PAUL WINTERER Dostawca: PAP/EPA.

Rośnie liczba ofiar. Według policji, zginęło co najmniej 9 osób. Około stu zostało rannych, z czego 40 ciężko. W miejscowości Bad Aibling zderzyły się czołowo dwa pociągi pasażerskie. Wśród zabitych jest maszynista jednego ze składów.

Do wypadku doszło krótko przed godziną siódmą na trasie między Zderzyły się dwa pociągi prywatnych kolei Meridian. Jak donoszą lokalne media, po katastrofie wiele wagonów spadło ze skarpy, przewracając się na bok. W miejscu, w którym doszło do katastrofy, jest tylko jeden tor. Na razie nie wiadomo, dlaczego w tym samym czasie znalazły się na nim dwa pociągi jadące w przeciwnych kierunkach.

Trwa akcja ratunkowa. Na miejsce skierowano śmigłowce i dziesiątki karetek pogotowia, poproszono też o pmoc ratowników z sąsiedniej Austrii. W zniszczonych wagonach wciąż mogą być uwięzieni pasażerowie.

Katastrofę kolejową w Niemczech spowodowało co najmniej kilka czynników - uważa Łukasz Kuś z portalu Rynek Kolejowy.  Ekspert zastrzega, że jest zbyt wcześnie mówić o bezpośrednich przyczynach tragedii. Nie mniej można mówić zarówno usterce systemu bezpieczeństwa, jak i błędach ludzkich. Zaznaczył, że do tego typu kolizji dochodzi w Europie bardzo rzadko i najczęściej jest to splot wielu okoliczności.

Ekspert przypomina, że borykają się z wieloma problemami. Jednym z nich jest. Nie ma nowych kadr, a starzy fachowcy odchodzą na emeryturę. Jest to związane ze starzeniem się niemieckiego społeczeństwa. Dziennikarz zwraca też uwagę, że niemieccy kolejarze od jakieś czasu alarmują o usterkach systemu bezpieczeństwa. Podkreśla jednak, że ta linia uchodzi za nowoczesną. Pociągi na tej trasie mogą rozwijać prędkość do 120 kilometrów na godzinę.

Zdaniem Łukasza Kusia, trudno jednak mówić teraz o tym, z jaką prędkością jechały pociągi tuż przed zderzeniem. Prawdopodobnie obaj maszyniści widząc, co się dzieje, rozpoczęli hamowanie. Wypadek wydarzył się na jednotorowym odcinku, na którym jest dużo tak zwanych mijanek. Czołowe zderzenie, to najgorszy rodzaj katastrofy kolejowej.

W Polsce do podobnego wypadku doszło na początku marca 2012 roku. Wtedy zderzyły się czołowo dwa pociągi jadące po jednym torze. Zginęło 16 osób. O spowodowanie tragedii oskarżono dwoje dyżurnych ruchu z dwóch posterunków. Badający przyczyny wypadku zwracali też uwagę na niedostateczny system bezpieczeństwa na kolei.

>>> Zobacz też: Kto wygra walkę o najbardziej dochodową linię kolejową w Polsce?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj