W tym roku polska reprezentacja na Światowym Kongresie Technologii Mobilnych w Barcelonie nie jest zbyt liczna. Swoje własne stanowiska ma tylko trzech polskich producentów. Co ich wyróżnia?

Polaków sumarycznie na targach jest więcej, ale swoje usługi oferują w partnerstwach z dużymi graczami, takimi jak Samsung, przy ich stoiskach.

Kto przyjechał w tym roku z Polski?

Reklama

Jedna z polskich firm w Barcelonie to Maxcom, producent komórek, smartfonów, nawigacji. Druga to Lamel z marką MyScreenPROTECTOR, która wytwarza szkła i folie ochronne dla ekranów. Ostatnią firmą jest Wilk Elektronik, produkująca m.in. karty pamięci czy powerbanki marki GoodRam. Dla niej to pierwsza wizyta na targach w Barcelonie.

Na stanowisku Maxcomu w akwarium na wodzie unosi się wodoszczelna komórka. Przy Lamel można spróbować uszkodzić wiertarką produkowane przez nią szkło. Albo zrzucić na iPhone’a metalową kulkę z dużej wysokości i zobaczyć, co się wówczas stanie.

Jak przekonują przedstawiciele tych firm, wszyscy są tu w jednym celu – bo do Barcelony zjechały się najważniejsze firmy związane z elektroniką mobilną. Jedynym wielkim nieobecnym jest producent iPhone’ów. Ale Apple jak to Apple - gdy prezentuje swoje urządzenia, musi mieć własny, prywatny pokaz.

Już samo wejście w charakterze zwiedzającego to koszt ok. 750 euro, dlatego są tu głównie przedstawiciele biznesu. I właśnie na nich liczą firmy, które się tu wystawiają.

- Wystawiając się na takich targach, możemy liczyć na jakiś sposób współpracy. Za każdym razem obecność na targach pozwalała zrobić coś nowego. Np. w zeszłym roku poznaliśmy kilka osób, dzięki którym obsadziliśmy niemal cały rynek portugalski – mówi Igor Adamski z Lamel. Jak dodaje, firma stara się być obecna na każdej ważnej imprezie, nie tylko MWC w Barcelonie.

- Gdy ma się obsadzone kanały sprzedaży na rodzimym rynku, rozwijać się można na dwa sposoby - tworząc nowe telefony i sprzedając istniejące za granicą. Obecność na takich targach to okazja do poznania nowych kontrahentów, ale też dobrze tu być ze względów wizerunkowych – dodaje Krzysztof Noga z Maxcom.

>>> Czytaj również: Samsung zaprezentował Galaxy S7 i Galaxy S7 Edge

Dlaczego przyjechały tylko 3 firmy z Polski?

- Dlaczego tylko trzy firmy z polski? Przyczyn może być sporo. Niektóre wolą bardziej lokalne targi, inne nie mają świadomości, co można zyskać – mówi Ryszard Ryguła z Wilk Elektronik.

Kolejny, zapewne najważniejszy argument wskazany przez wszystkie firmy to koszty. Zwyczajnie wielu firm na taką imprezę nie stać lub mają pilniejsze wydatki. Zwykle w przypadku takich targów płaci się za wynajem powierzchni pod stoisko, potem za wykonanie samego stoiska.

Na targach technologicznych CeBit, które co roku odbywają się w Hanowerze (14-18 marca) początkowa opłata podstawowa za metr kwadratowy przekracza 200 euro. Więcej, jeśli stoisko ma być otwarte na wszystkie strony, kolejne kilkadziesiąt euro to koszt opłaty marketingowej itd. Przedstawiciele polskich firm (razem zajmują kilkadziesiąt metrów kw) nie chcieli podać konkretnych kwot. Ale deklarują, że w Barcelonie jest 3-4 razy drożej, niż na CeBicie.

- Stoisko o powierzchni 12 m kw to koszt ok. 10 tys. funtów – mówi serwisowi Forsal.pl polski przedsiębiorca, który brał udział w ubiegłorocznej edycji MWC. Ceny są w funtach, bo organizator imprezy zarejestrowany jest w Wielkiej Brytanii. GSMA, bo o nim mowa, to międzynarodowa organizacja handlowa zrzeszająca telekomy.

Do tego czynszu dochodzi szereg innych kosztów – za ścianki, sprzątanie, wyposażenie jak telewizor, woda itd. – Koszt takiego telewizora zbliżony był do cen w sklepach. Całościowy rachunek, w przeliczeniu na złotówki, to ok. 75 tys. zł – dodaje.

>>> Czytaj też: Nowe Xperie i projektor rodem z filmu science-fiction. Sony zaprezentował nowe urządzenia