Trump sugeruje zamach na Hillary Clinton?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 sierpnia 2016, 07:11
Donald Trump EPA/SHAWN THEW Dostawca: PAP/EPA.
Donald Trump EPA/SHAWN THEW Dostawca: PAP/EPA./PAP/EPA
Donald Trump sugeruje, że należałoby zastrzelić Hillary Clinton - twierdzą jego krytycy po kolejnej szokującej wypowiedzi kandydata Partii Republikańskiej (GOP) do Białego Domu.

Na spotkaniu z wyborcami we wtorek w Karolinie Północnej powiedział, że jego demokratyczna oponentka zamierza odebrać Amerykanom prawo do posiadania broni palnej, wynikające z drugiej poprawki do konstytucji USA.

Jeśli Hillary zostanie wybrana w listopadowych wyborach - ostrzegł Trump - mianuje nowego sędziego Sądu Najwyższego, który w składzie sądu przeważy szalę na korzyść sędziów liberalnych i sąd drastycznie ograniczy obywatelom dostęp do broni.

„Jak ona wybierze swoich sędziów, nic już nie będziecie mogli zrobić” - powiedział kandydat GOP. „Chociaż... może ludzie od drugiej poprawki będą mogli, nie wiem...” - dodał.

Zwrot „ludzie od drugiej poprawki” powszechnie zrozumiano jako odnoszący się do właścicieli broni palnej.

>>> Czytaj też: 10 mln nowych miejsc pracy i wyższe podatki dla najbogatszych. Clinton polemizuje z Trumpem

Po wystąpieniu Trumpa sztab jego kampanii opublikował oświadczenie wyjaśniające, że chodziło mu o apel do posiadaczy broni, „żeby się zjednoczyli” w obronie swych praw.

Jednak demokratyczni członkowie Kongresu wyrazili opinię, że Trump wzywa do zabicia Clinton.

„Donald Trump zasugerował, żeby ktoś zabił Hillary Clinton. Musimy poważnie traktować wypowiedziane słowa” - napisał na Twitterze kongresman Eric Swalwell z Kalifornii.

„To nie jest zabawa. Niezrównoważeni ludzie z bronią, żywiący nienawiść do Hillary słuchają cię, panie Trump” - zatwittował senator Chris Murphy z Connecticut. Były dyrektor CIA, Michael Hayden, powiedział, że gdyby ktokolwiek inny wyraził się podobnie jak Trump, "zostałby z pewnością przesłuchany przez Secret Service"

Rzecznik kampanii , Robby Mook, oświadczył, że Trump wzywa do przemocy.

„To, co mówi Trump, jest niebezpieczne. Ktoś, kto stara się zostać prezydentem USA, nie powinien w żaden sposób sugerować przemocy” - napisał Mook w mejlu wysłanym do mediów.

Media amerykańskie przypominają, że podobne poruszenie wzbudziła wypowiedź w 2010 roku ówczesnej kandydatki GOP do Senatu w stanie Nevada, Sharon Angle.

Mówiąc, że prawo do posiadania broni umożliwia Amerykanom „zapobieganie tyranii” grożącej im ze strony rządu federalnego, a jej oponent w wyborach zagraża temu prawu, Angle powiedziała: „Mam nadzieję, że nie odwołamy się do środków wynikających z drugiej poprawki”.

Oświadczenie Angle, związanej z ultrakonserwatywną Tea Party, spotkało się z powszechnym potępieniem, nawet w części Partii Republikańskiej, jako zakamuflowane wezwanie do użycia broni.

Wbrew sugestiom Trumpa, Hillary Clinton nigdy nie proponowała uchylenia drugiej poprawki do konstytucji.

>>> Polecamy: Trump robi sobie wroga z Chin. "Atakuje Pekin, by ratować sondaże"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj