Rosja domaga się od USA śledztwa w sprawie ataku na wschodzie Syrii

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 września 2016, 17:02
Moskwa zażądała w niedzielę od Waszyngtonu przeprowadzenia skrupulatnego śledztwa w sprawie nalotu koalicji pod wodzą USA na pozycje wojsk rządowych koło miasta Dajr az-Zaur na wschodzie Syrii. W wyniku ataku zginęło ok. 60 żołnierzy a rannych zostało ok. 100.

"Moskwa jest głęboko zaniepokojona tym, co się stało. Apelujemy do amerykańskich partnerów, by przeprowadzili, co już zapowiedzieli, skrupulatne śledztwo i podjęli kroki w celu skutecznego zapobieżenia w przyszłości podobnym incydentom" - oświadczyło rosyjskie MSZ.

Rosyjski resort spraw zagranicznych pisze na swej stronie internetowej, że w tym, co się stało, widzi "następstwo uporczywej odmowy przez USA nawiązania ścisłej współpracy z Rosją w walce z Państwem Islamskim (IS), Dżabat Fatah al-Szam i innymi powiązanymi z nimi ugrupowaniami terrorystycznymi, do czego Moskwa wciąż namawia Waszyngton i co przewidują rosyjsko-amerykańskie ustalenia osiągnięte w Genewie 9 września".

"Działania pilotów koalicji, jeśli - jak mniemamy - nie były podjęte z polecenia Waszyngtonu, mieszczą się między karalnym niedbalstwem a pobłażliwością wobec terrorystów z IS" - pisze rosyjskie MSZ.

Dowodzona przez USA międzynarodowa koalicja przyznała się w sobotę do zbombardowania w Syrii pozycji, o których sądziła, że należą do IS. Przedstawiciele sił zbrojnych USA poinformowali, że nalot został natychmiast wstrzymany, kiedy strona rosyjska przekazała, iż celem mogły być pozycje armii syryjskiej. Amerykanie twierdzą, że przed rozpoczęciem nalotu informowali o nim stronę rosyjską. USA wyraziły ubolewanie z powodu "niezamierzonych ofiar".

Na zwołanej na wniosek Rosji w sobotę nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ ambasador USA Samantha Power powtórzyła wcześniejsze wyrazy ubolewania Waszyngtonu z powodu niezamierzonych ofiar spowodowanych przez nalot, lecz równocześnie zarzuciła Rosji "ostentację" i "działanie na pokaz". Przedstawiciel Rosji Witalij Czurkin oświadczył, że atak, w którym zginęło kilkudziesięciu syryjskich żołnierzy, to "zły znak" dla rozejmu wynegocjowanego przez Moskwę i Waszyngton. (PAP)

mmp/ ap/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj