Rządowy plan antykryzysowy jak ubezpieczenie od pożaru

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 grudnia 2008, 15:10
Krzysztof Rybiński, partner w Ernst & Young, były wiceprezes NBP
Krzysztof Rybiński: plan antykryzysowy jak polisa/DGP
Rządowy plan stabilności jest wystarczającym instrumentem do walki z kryzysem, jednak ich obawy budzi tempo jego wprowadzenia. Kłopoty mogą pojawić się chociażby przy niezbędnych zmianach legislacyjnych. Jednak plan trzeba mieć, jak ubezpieczenie.

"Znajdujemy się w sytuacji pogłębiającego się kryzysu, który jeszcze nie odnalazł swojego dna. Na tym etapie rządowy plan +stabilności i rozwoju+ jest instrumentem wystarczającym" - uważa Jan Krzysztof Bielecki, prezes Banku Pekao SA.

Oceniając "Pakiet solidarnościowy", czyli rządowy plan utworzenia wartej ponad miliard złotych rezerwy solidarności społecznej z wyższej akcyzy na alkohol i droższe samochody, Bielecki powiedział, że "doświadczenie poprzednich wielkich kryzysów uczy, że element sprawiedliwości społecznej jest w tym czasie szalenie istotny".

"Jest to szczególnie ważne w Polsce, gdzie najzamożniejsi od poprzedniego rządu dostali prezent w postaci obniżenia efektywnej stopy podatkowej" - dodał Bielecki.

Jednak zdaniem Bieleckiego "wadą tego pakietu jest to, że wymaga on dodatkowych interwencji ustawodawczych, które są stosunkowo złożone, także ze względów politycznych". Dodał, że plan powinien być wprowadzony szybko, a "szybkość niestety nie jest naszą cechą". "W Polsce wprowadzenie gwarancji depozytów zajęło ponad miesiąc, podczas gdy w Wielkiej Brytanii zaledwie cztery dni" - dodał

Pozytywnie rządowy plan ocenia Krzysztof Rybiński z Ernst&Young.

"To jest dobry program antykryzysowy. Program, w którym jest bardzo dużo dobrych pomysłów. Dobrze, że taki plan powstał" - powiedział ekspert. Według niego zaletą programu jest to, że "patrzy na te obszary rynku, które mogą być najmocniej dotknięte kryzysem".

Rybiński powiedział, że program ten należy traktować jak "wykupienie polisy ubezpieczeniowej od pożaru". "I tak jak z kupnem polisy, nie nabywamy jej po to, bo wiemy, że będzie pożar, lecz na wszelki wypadek".

Podkreślił, że Polsce nie grozi recesja lecz spowolnienie. "Jeżeli jednak coś niedobrego się przydarzy, to warto zawczasu mieć odpowiednie instrumenty" - dodał. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj