W ostatnich latach przynajmniej kilkukrotnie przewidywano ogromne kłopoty polskich banków. Pewnie mało kto już pamięta, ale wprowadzony w 2016 r. podatek bankowy miał drastycznie ograniczyć ich zyski i stabilność finansową. A okazało się, że poradziły sobie z nim równie dobrze co z wakacjami kredytowymi, które też miały wpędzić je w kłopoty. Po drodze mieliśmy jeszcze załamanie się rynku kredytów hipotecznych i perturbacje globalnego sektora finansowego, w tym upadłość kilku banków w USA i konieczność ratowania Credit Suisse. Mimo to polski sektor bankowy ma się świetnie. Kasandryczne wołania okazały się rytualnymi apelami w obronie interesów zamożnej i wpływowej grupy przedsiębiorstw.
Cały artykuł przeczytasz w weekendowym wydaniu "Dziennika Gazety Prawnej" i na eGDP.
Dziennikarz ekonomiczny, członek redakcji „Krytyki Politycznej” i stały współpracownik DGP i „Przewodnika Katolickiego”. Autor trylogii kryminalnej „Metropolia”. Z wykształcenia politolog (UŚ) i księgowy (UE w Katowicach). Fan gamingu i kultury Afroamerykanów. W przeszłości pracownik administracji podatkowej. Zainteresowany kwestiami społecznymi i sprawami międzynarodowymi.
