Dlaczego niektórzy ludzie piją Coca-Colę na śniadanie? „Stawka emocjonalna jest bardzo wysoka”

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 kwietnia 2024, 06:00
coca-cola reklama
Dlaczego niektórzy ludzie piją Coca-Colę na śniadanie? „Stawka emocjonalna jest bardzo wysoka”/ShutterStock
Eric Mirbach to ekspert ds. marketingu, specjalizujący się w promocji roślinnych alternatyw dla mięsa i mleka. W swoim ostatnim wpisie na portalu LinkedIn zwrócił uwagę na coś, co nie tylko producenci wegańskich przysmaków powinni mieć na względzie, ale w ogóle – wszyscy, których praca polega na próbie wpływu na ludzkie nawyki żywieniowe. Chodzi o emocjonalną wagę spożywanych przez nas posiłków.

O spostrzeżeniach Mirbacha dla portalu „Plan Based News” pisze Polly Foreman.

Nie igraj z matczyną miłością

W swoim wpisie na LinkedIn Mirbach zauważył, że na południu USA wiele osób pije Coca-Colę do śniadania. „Taka jest tam tradycja, która jest jednocześnie częścią tożsamości konsumenta. Matki podawały dzieciom Coca-Colę na śniadanie, teraz te dzieci są dorosłe i podają ten sam napój swoim dzieciom” – napisał. Właśnie dlatego, zdaniem eksperta, na południu Stanów Zjednoczonych z pewnym oporem spotkała się marka New Coke, która była nową, odświeżoną także pod względem smaku, wersją Coca-Coli. Mirbach twierdzi, że firma rzuciła w ten sposób wyzwanie takim wartościom jak bezpieczeństwo, nostalgia i matczyna miłość. Ruch ten nazwał „marketingowym odpowiednikiem krytykowania czyjejś matki”.

Przykład z oporem wobec New Coke służy specjaliście do tego, aby zwrócić uwagę na problemy, z jakimi spotykają się wszelkie działania zmierzające do zmiany ludzkich nawyków żywieniowych. Mimo że sam zajmuje się promocją roślinnych alternatyw dla mięs i serów, zauważa, że zaproponowanie komuś takiej alternatywy może zostać odczytane jako krytyka czyjegoś (mięsożernego) stylu życia. Przyniesienie na święta wegańskiego wersji posiłku, który od lat jest specjalnością kuchni naszej mamy, może ona odczytać jako informację, że źle nas karmiła.

Twój lunch mnie krytykuje!

Dalej Mirbach pisze: „Kiedy Twoje dziecko przynosi do szkoły wegański lunch, rodzice innych dzieci mogą to odebrać jako krytykę”. Oczywiście, w przypadku pojedynczej, prywatnej osoby nie jest to żaden argument, aby np. zrezygnowała z manifestowania swojego przywiązania do diety roślinnej. Jednak jeśli chcemy, aby nasze działania miały pozytywny wpływ na nawyki żywieniowe ludzi (nie tylko w kwestii spożycia mniejszej ilości produktów odzwierzęcych, ale też np. cukrów, tłuszczów nasyconych, żywności przetworzonej itp.) musimy uwzględnić ten aspekt ludzkiej psychiki.

„Stawka emocjonalna jest bardzo wysoka” – stwierdza w swoim poście Eric Mirbach. „Jeśli chcemy trwałych zmian w kierunku bardziej zrównoważonego obiegu produktów spożywczych, nie możemy jej pominąć. Wyjściem naprzeciwko tym cechom konsumentów będzie otwarta, szczera i dobrze przemyślana komunikacja” – argumentuje w swoim wpisie ekspert.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj