Ambasador Wilczek skrytykował na Twitterze cytowany przez BiznesAlert.pl artykuł Politico:

"W istocie, artykuł @politico jest rażąco mylący, twierdząc, że 24 państwa członkowskie krytykują amerykańskie sankcje nałożone na NS2” - twittował polski dyplomata.

Piotr Wilczek skierował także list do redakcji Politico zaprzeczający doniesieniom z 13 sierpnia.

"Chciałbym mocno podkreślić, że nie jest prawdą, iż podczas wideokonferencji zorganizowanej przez delegację UE w Waszyngtonie (...) dwadzieścia cztery kraje UE formalnie sprzeciwiły się eksterytorialnym sankcjom USA w dyplomatycznym demarche" – podkreślił Wilczek w liście, którego kopię otrzymała PAP. Argumentował, że nie jest też prawdą jakoby jakikolwiek "protest został przekazany ustnie do Departamentu Stanu USA".

"Na spotkaniu nie wydano żadnego oświadczenia w imieniu 24 państw członkowskich, które protestowałyby przeciwko +ostatniej groźbie sankcji wobec Nord Stream 2+. Państwa członkowskie UE nie mają wspólnego stanowiska w tej sprawie, jednak stanowisko Polski jest jasne: projekty geopolityczne, takie jak Nord Stream 2, mogą głęboko zakłócić europejski rynek gazu, podważając bezpieczeństwo wielu krajów europejskich i pogłębiając nierówności ekonomiczne między nimi" –oznajmił ambasador Wilczek.

Reklama

Republikański senator Ted Cruz pisał natomiast na Twitterze: "Jak powiedziałem wczoraj, jest ogromnie dużo dezinformacji w sprawie Nord Stream 2. Istnieje kampania, w której mówi się, że nasi sojusznicy nagle popierają rurociąg Putina. I jak powiedziałem wczoraj, to nieprawda, a nasi sojusznicy po prostu to potwierdzą".

Senator Cruz był współinicjatorem projektu nałożenia sankcji w związku z Nord Stream 2.

Na temat artykułu Politico wypowiedział się też ambasador Estonii w USA. Dyplomata przekonywał, że jego kraj nie występuje przeciw amerykańskim sankcjom w związku Nord Stream 2.

"Wideokonferencja z zeszłego tygodnia nie była aktem sprzeciwu ze strony 24 krajów, które wzięły w niej udział” – akcentował.

Do dyskusji przyłączył się ukraiński Naftohaz, przypominając, że w latach 2018-19 Parlament Europejski uznał projekt Nord Stream 2 za zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Unii Europejskiej, które należy powstrzymać.

Jak podkreślił dziennik "Financial Times", w Niemczech wywołał oburzenie list wysłany przez trzech senatorów z USA ostrzegający operatora niemieckiego portu Mukran o "miażdżących sankcjach prawnych i ekonomicznych", jeśli nadal będzie dostarczał "towary, usługi i wsparcie" dla kontrowersyjnego gazociągu Nord Stream 2.

Republikanie Ted Cruz, Tom Cotton i Ron Johnson wysłali 5 sierpnia list do firmy Fährhafen Sassnitz GmbH, zawiadującej portem Mukran. Zapowiadali "szeroki wachlarz sankcji USA dotyczących projektu Nord Stream 2".

"Gminę Sassnitz, do której należy 90 procent firmy, stawia to w środku nasilających się walk transatlantyckich o gazociąg należący do rosyjskiego koncernu gazowego Gazprom" - pisze międzynarodowy dziennik mający główną siedzibę w Londynie.

Według burmistrza Sassnitz Franka Krachta będzie to miało poważne konsekwencje dla lokalnych urzędników, w tym dla niego samego.

"Teraz niemieccy politycy z całego spektrum politycznego domagają się odwetu na sojuszniku, o którym mówią, że posunął się za daleko" – cytuje burmistrza „FT”.

"(Senatorowie) nie mają prawa ingerować takimi listami w suwerenność naszego miasta lub naszego kraju, w suwerenność naszej republiki federalnej, ani Europy" - powiedział Kracht w wywiadzie dla "Financial Times".