Polska energetyka po 100 latach wraca do źródeł: ogromnych inwestycji w OZE

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 listopada 2020, 06:35
elektrownia wodna
<p>elektrownia wodna</p>/ShutterStock
W dniu odzyskania przez Polskę niepodległości, 11 listopada 1918 roku, gotowy był już plan elektryfikacji kraju. Miał się opierać na energetyce wodnej. W czasach PRL wygrał jednak węgiel. Po stu latach ponownie wracamy do gigantycznych inwestycji w „zielone” elektrownie.

Polska wyszła z I wojny światowej niepodległa, ale zrujnowana gospodarczo. Niemcy rozbierali i wywozili nawet trakcje tramwajowe, a Rosjanie ukradli, zdeponowane u siebie na początku wojny, majątki polskich przemysłowców z Królestwa. W kraju płacono kilkoma walutami, stosowano odmienne przepisy i miary.

U zarania II Rzeczpospolita była zacofana względem uprzemysłowionego Zachodu pod wieloma względami – także rozwoju elektroenergetyki. Jak można przeczytać w, wydanej przez WysokieNapiecie.pl w 2018 roku, książce „Wiek energetyków”, podczas gdy w państwach lepiej rozwiniętych elektrownie okręgowe obejmowały już ogromne obszary, docierając nawet do małych miasteczek i większych wsi (w 1918 roku 34 proc. obywateli Czechosłowacji miało już dostęp do elektryczności), Polska wciąż była państwem rolniczym, gdzie elektroenergetyka opierała się na lokalnych elektrowniach zlokalizowanych tylko w dużych miastach.

W 1918 roku roczne zużycie energii elektrycznej per capita w chwili odzyskania niepodległości wynosiło w Polsce ok. 38 kWh. Dla porównania w Czechach było to już blisko 90 kWh/os., a w Niemczech jeszcze przed wielką wojną przekroczyło 200, podczas gdy w USA dochodziło do 400 kWh.

Plany elektryfikacji z czasów zaborów

Gdy 11 listopada 1918 roku Niemcy podpisały kapitulację, a Rada Regencyjna przekazała naczelne dowództwo Józefowi Piłsudskiemu, istniały już jednak plany elektryfikacji całego zjednoczonego kraju, tworzone przez polskich elektrotechników jeszcze pod zaborami i podczas wojny.

Już półtora roku wcześniej, w kwietniu 1917 roku, w Warszawie zorganizowany został zjazd polskich techników ze wszystkich trzech zaborów. Uznali oni jednomyślnie, że „należy dążyć do zaopatrzenia naszych miasteczek a nawet wsi w oświetlenie elektryczne żarowe, jako stanowiące jeden z najważniejszych czynników podnoszenia się poziomu kultury kraju” oraz, że należy szybko powołać urząd elektryfikacyjny, „któryby podjął badania naturalnych źródeł energii, opracował zasady elektryfikacyi i ujął w swe ręce kontrolę nad celowością budujący się elektrowni i sieci”.

Jakie elektrownie były budowane w dwudziestoleciu międzywojennym? Jak przebiegała elektryfikacja kraju? Czy teraz mamy podobne problemy? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj