Tzw. zero-click commerce to zakupy dostarczane nam bezpośrednio do domu bez wcześniejszego ich zamawiania. "Bazując na historii poprzednich zakupów oraz danych z różnych innych źródeł (np. mediów społecznościowych, smartfonów czy inteligentnych urządzeń domowych) sklep będzie mógł dostarczyć nam, potrzebne według obliczeń jego algorytmów, produkty" - wskazuje PIE.

Analitycy zwracają uwagę, że popularne serwisy streamingowe, korzystając z dotychczasowych wyborów użytkowników profilują ich i proponują utwory czy filmy, które potencjalnie mogą im się spodobać. Z kolei sklepy internetowe w oparciu np. o dane o tym, ile kilometrów przeszliśmy pieszo lub kiedy i w jakim rozmiarze kupowaliśmy ostatnio buty, a także w oparciu o gusty innych klientów, rekomendują nam "towary skojarzone z naszymi zakupami". "Kolejnym etapem wykorzystywania danych oraz profilowania klientów przez platformy zakupowe w 2021 r. może być zero-click commerce, czyli zakupy bez konieczności klikania" - oceniają analitycy w ostatnim wydaniu "Tygodnika Gospodarczego PIE".

Eksperci prognozują, że wymagania logistyczne oraz potrzeba "posiadania dużej ilości danych o klientach z wielu wymiarów ich życia" sprawiają, że na tym rynku rywalizować będą, przynajmniej początkowo, tylko najwięksi. "Innym istotnym elementem związanym z zero-click commerce jest zmiana w czymś, co możemy nazwać łańcuchem konsumpcji" - tłumaczą. Od reklamy, poprzez klienta, sklep, produkt i zakup, zero-click commerce zmienią rolę reklamy oraz sklepu. Podstawowym celem producenta będzie bowiem "bezpośrednie dostarczenie swoich produktów pod drzwi klienta i przekonanie go, że nie warto ich zwracać".

Tworzenie tzw. kombajnów danych, zbierających informacje od poszczególnych osób z wielu różnych źródeł, w tym mediów społecznościowych czy inteligentnych urządzeń domowych, oraz wykorzystywanie ich w różnych sferach życia gospodarczego czy społecznego będzie już niebawem wszechobecne - ocenia PIE. Obejmie to również handel detaliczny. "Możliwość robienia zakupów bez myślenia o nich może nie tylko oszczędzić nam czas, ale paradoksalnie zwiększyć konsumencką świadomość w wymiarach ekonomicznym, społecznym czy ekologicznym" - uważają eksperci. Według nich takie zakupy wymagają "zdecydowanie większego zaufania i uważności" niż nawykowe kupowanie rzeczy w marketach. "Nie zmienia to faktu, że tak zaawansowane profilowanie powinno wzbudzać uważność" - przestrzegają.

Reklama