Do bardziej wnikliwych przemyśleń dotyczących sytuacji na światowym rynku żywności i różnorakich tego implikacji skłania zbliżający się (23 września 2021 r. w Nowym Jorku), organizowany pod egidą ONZ globalny szczyt żywnościowy (Food Systems Summit). Z założenia jest on jednym z elementów realizacji nakreślonej do 2030 r. ONZ-owskiej strategii zrównoważonego rozwoju (Sustainable Development Goals). Cel jaki w ramach tej strategii został postawiony – zero głodu w świecie – wydaje się dziś niestety równie odległy jak w chwili jej przyjmowania, sześć lat temu.

Produkcja, konsumpcja i ceny produktów rolnych w świecie / obserwatorfinansowy.pl

Więcej żywności niż ludności

Z pozoru sytuacja, jeśli chodzi o światowe wyżywienie, wygląda korzystnie. Z opublikowanej na początku lipca 2021 r. wspólnej prognozy OECD i Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (OECD-FAO Agricultural Outlook 2021-2030) wynika, że w okresie nadchodzącej dekady globalna produkcja żywności będzie wzrastać przeciętnie o 1,4 proc. rocznie. Ponieważ liczba ludności przyrasta obecnie w tempie mniej więcej 1,1 proc. rocznie w skali globalnej, a w najbliższej dekadzie ma się ono obniżyć do zaledwie 0,9 proc. rocznie, teoretycznie, ze statystycznego punktu widzenia, jedzenia w świecie nie powinno brakować.

Do optymizmu mogą zachęcać prognozy OECD-FAO dotyczące produkcji, konsumpcji i cen poszczególnych rynków rolnych i spożywczych. Eksperci przykładowo szacują, że zbiory pszenicy wzrosną na świecie z 776,2 mln ton w 2021 r. do 839,7 mln ton w 2030 r. Konsumpcja w tym samym czasie powiększy się z 765,4 mln do 835,1 mln ton. Średnia światowa cena pszenicy powinna obniżyć się z niespełna 232 dolarów USA za tonę w 2021 r. do 212 dol./t w 2030 r.

Korzystne trendy produkcyjne wynikać mają przede wszystkim ze wzrostu intensyfikacji wykorzystania ziemi i produktywności upraw.

Analogicznych trendów – szybszego wzrostu produkcji niż konsumpcji, wzrastających nadwyżek i spadających cen – eksperci spodziewają się w przypadku także innych zbóż – kukurydzy, ryżu, a także produktów i półproduktów mięsnych – wołowiny, wieprzowiny i drobiu. Korzystne trendy produkcyjne wynikać mają przede wszystkim ze wzrostu intensyfikacji wykorzystania ziemi i produktywności upraw. Podobnie ma być też w rybołówstwie. W hodowli ryb w najbliższej dekadzie większe znaczenie niż naturalne odłowy zyskają akwa-uprawy.

Globalne dysproporcje

Im bliżej przyglądać się szczegółowym danym i prognozom, tym więcej widać w nich jednak strukturalnych wąskich gardeł, a nawet sprzeczności, na co eksperci OECD-FAO sami zresztą zwracają uwagę. Kluczowa sprzeczność wynikać będzie z geograficznej nierównomierności przyrostu naturalnego. W krajach rozwiniętych spadnie on znacznie poniżej 1,0 proc., tymczasem w krajach rozwijających się będzie on utrzymywał się znacznie powyżej 2,0 proc. W krajach subsaharyjskich – powyżej 2,5 proc. Dynamicznie zmieniać się będzie także sytuacja w Azji. Indie w ciągu najbliższych 10 lat przegonią pod względem liczby ludności Chiny i staną się najbardziej liczebnym krajem świata.

Z powodu większego przyrostu naturalnego i mniej intensywnej produkcji rolnej bilans żywnościowy będzie w krajach rozwijających się znacznie gorszy niż w krajach rozwiniętych. Z raportu OECD-FAO wynika, że kraje rozwinięte dysponować będą w 2021 r. bieżącą nadwyżką pszenicy sięgającą 138 mln ton. Odwrotna sytuacja jest w krajach rozwijających się, gdzie bieżąca jej konsumpcja będzie w tym roku wyższa od produkcji o 128 mln ton. Podobnie jest (nadwyżki w krajach rozwiniętych, niedobory w krajach rozwijających się) w przypadku kukurydzy, czy innych podstawowych upraw. Ujemny – po stronie krajów rozwijających się – jest także bilans w przypadku produkcji mięsa wołowego i wieprzowego.

Dieta i migracje

Najbliższe lata nie zmienią tej sytuacji. Pogłębiać się będzie – wynika z prognoz OECD-FAO – strukturalna w skali globalnej nierównowaga, jeśli chodzi o produkcję rolną, pomiędzy krajami rozwiniętymi a rozwijającymi się. Czynnikiem, który będzie dodatkowo ujemnie wpływał na sytuację w krajach na dorobku – co przyznają eksperci – będą zmiany w modelu konsumpcji w samych krajach rozwijających się. Przykład m.in. społeczeństwa chińskiego wskazuje, że wraz ze wzrostem indywidualnych dochodów gwałtownie wzrasta, zakłócając miejscową równowagę, spożycie mięsa i tłuszczów.

Nie należy mieć zatem złudzeń – niedobory i nierównowagi na rynku żywności będą w przyszłości, tak jak dzisiaj, zachęcały biedniejsze części społeczeństw krajów rozwijających się do migracji w skali lokalnej, a jeśli nie przyniesie to oczekiwanej przez nie poprawy sytuacji, także dalej w kierunku granic krajów rozwiniętych.

Krajom rozwiniętym grozi z kolei inny rodzaj nierównowagi, tym razem po stronie rolników i producentów artykułów spożywczych. Postępująca intensyfikacja upraw rolnych i wzrost produktywności w przetwórstwie spożywczym w lepszej sytuacji stawiać będzie wielkich producentów. Tracić będą w skali globalnej drobni właściciele gospodarstw rolnych. Obserwowany nie tylko w naszym kraju protest z ich strony to – co mimochodem przyznają eksperci OECD-FAO – przejaw nasilającej się walki konkurencyjnej w rolnictwie.

Delikatną równowagę na rynku żywności potężnie przy tym zakłócają takie globalne wydarzenia, a właściwie katastrofy, jak pandemia koronawirusa i wprowadzane okresy lockdownów. Ceny wielu surowców, półproduktów rolnych oraz produktów spożywczych zmieniły się m.in. z powodu zaburzeń w transporcie i zawieszenia działalności w turystyce w 2020 r. i w pierwszej połowie 2021 r.

Zerwanie z powodu pandemii łańcuchów dostaw winduje w górę ceny produktów spożywczych.

Koronawirus – zwraca uwagę Bank Światowy w opublikowanej w połowie sierpnia 2021 r. opinii (Food Security and COVID-19) – spowodował, że wiele krajów na świecie stanęło w obliczu zakłócenia bezpieczeństwa dostępu do żywności. Zerwanie z powodu pandemii łańcuchów dostaw winduje w górę ceny produktów spożywczych i to pomimo zmniejszenia w wielu krajach indywidualnych dochodów.

Ceny żywności są obecnie w skali globalnej, mówi o tym wskaźnik ACP (Agricultural Commodity Price Index), na niemal najwyższym poziomie od 2013 r. Szczególnie dynamiczny wzrost nastąpił od początku 2020 r. Do połowy lipca 2021 r. wskaźnik ACP wzrósł od stycznia 2020 r. o 30 proc. Kukurydza, pszenica, ryż podrożały w tym czasie o – odpowiednio – 43, 12 i 10 proc.

Ucieczka przed głodem

Konsekwencją zakłóceń w podaży oraz wzrostu cen produktów spożywczych jest poszerzająca się na świecie strefa ubóstwa, niedożywienia i głodu. Bank Światowy alarmuje, że aż w 48 krajach świata znacząca część ludności znacznie zmniejszyła swoją konsumpcję żywności, a nawet cierpi głód. Szacuje się, że w skali globalnej głód dotykał w 2020 r. od 720 do 811 mln ludzi. Uśredniając różne szacunki, było to o 118 mln osób więcej niż w 2019 r. Koronawirus może spowodować, że armia głodujących i niedożywionych ludzi w świecie powiększy się o kolejne 272 mln osób.

Sześć lat temu Narody Zjednoczone przyjęły strategię zrównoważonego rozwoju (Sustainable Development Goals). Jeden z jej ważnych elementów dotyczy zapewnienia w skali globalnej do 2030 r. dostatecznego wyżywienia. Do spełnienia tego celu droga wydaje się dziś równie odległa jak przed kilku laty. Statystyczne dane dotyczące produkcji żywności wskazują, że cel ten jest wciąż jednak osiągalny. Kraje rozwinięte i bogatsze muszą jednak rozstrzygnąć dylemat: czy zapewnić więcej tańszej żywności tam, gdzie autentycznie jej brakuje, czy pogodzić się z nasilającą się kolejną Wędrówką Ludów za wodą i wyżywieniem tam, gdzie ich nie brakuje. Nic właściwie nowego od co najmniej dwóch tysięcy lat.