Rewolucji w lokatach bankowych nie ma – sugeruje najnowsze zestawienie najlepiej oprocentowanych lokat i rachunków oszczędnościowych – cyklicznie przygotowywane przez HRE Investments. Niestety wielu pozytywnych informacji także w nim nie znajdziemy. Spróbujmy jednak spojrzeć na najnowsze informacje tak jak na szklankę do połowy pełną. Wciąż w 6 instytucjach znaleźć można łącznie 7 ofert kuszących oprocentowaniem na poziomie 2-3% w skali roku.

Najlepsze pokonają inflację

To nawet 10-15 razy więcej niż średnie oprocentowanie rocznych lokat bankowych. Są to też odsetki, które dają szansę na uchronienie kapitału przed inflacją. Ta ma bowiem – wg prognoz banku centralnego – zostać przez GUS oszacowana za rok na 1,6%. To znaczy, że za rok ceny w sklepach na stacjach benzynowych czy w punktach usługowych będą średnio o 1,6% wyższe niż dziś. Jeśli faktycznie tak by się stało, to aby zachować siłę nabywczą posiadanych oszczędności, należałoby przez kolejne 12 miesięcy zakładać lokaty z oprocentowaniem na poziomie przynajmniej 2% w skali roku. Po potrąceniu 19% podatku dadzą one bowiem zysk na poziomie rzeczonych 1,6%. Takie depozyty powinny więc pozwolić uchronić siłę nabywczą oszczędności o ile inflacja faktycznie będzie na poziomie, który przewidują ekonomiści banku centralnego. Całe szczęście dotychczas ich prognozy przeważnie leżały blisko rzeczywistości.

… jeśli będziemy wytrwałymi szczęściarzami

Reklama

No i na tym listę pozytywnych informacji można już zakończyć. Nie jest przecież tajemnicą, że wspomniane oferty bankowe są wybitnie limitowane. O co chodzi? Ich zadaniem jest przede wszystkim przyciągnięcie klientów do banku, aby poznali lepiej ofertę, system transakcyjny i w efekcie zostali z bankiem na dłużej. To znaczy, że z najwyższego oprocentowania mogą skorzystać przeważnie nowi klienci, a do tego przez relatywnie krótki okres i będzie ono naliczane przeważnie do kwoty rzędu 10-20 tysięcy złotych. W efekcie w ramach najlepszych na rynku ofert mamy szanse zarobić dodatkowo kilkadziesiąt złotych w porównaniu do oferty standardowej. Tyle warte jest dla banków zdobycie nowego klienta.

W sumie więc na 2-3% w skali roku można ulokować dziś kwotę około 102 tys. złotych, ale wymaga to pójścia do łącznie 6 banków, dla których będzie się nowym klientem. Do tego trzeba założyć co najmniej 8 kont, wpłacać na nie co miesiąc pieniądze (najlepiej wynagrodzenie) i przyjąć do portfela około 4-5 nowych krat, z których będzie trzeba aktywnie korzystać, bo jeśli nie, to możemy nie spełnić warunków promocji lub narazić się na jakieś dodatkowe opłaty. Gdyby tego było mało, to już po 3 miesiącach promocje zaczną się kończyć, a więc oprocentowanie drastycznie spadnie i jeśli nie będziemy już chcieli utrzymywać relacji z bankami, to czeka nas kolejna krucjata po tych instytucjach w celu pozamykania otwartych wcześniej produktów. Pewnym pocieszeniem jest fakt, że prawie we wszystkich bankach możliwe jest otwarcie i zamknięcie rachunków z pomocą komputera, choć na przykład zakończenie współpracy z Credit Agricole wymaga wysłania stosownego dokumentu listem lub wizyty w oddziale. W sumie więc i tak poświęcimy na całą operację co najmniej kilka godzin. W zamian otrzymamy jednak około 820 złotych odsetek więcej, niż gdybyśmy otwierali przeciętne roczne lokaty. Każdy posiadacz oszczędności musi sobie odpowiedzieć na pytanie, czy gra jest warta świeczki.