Jak bardzo jest skuteczny? Zdaniem autora inwestując jego systemem możesz po kilku latach doświadczenia w jego wdrażaniu generować miesięcznie nawet 3 proc. stopy zwrotu. W skali inwestowania giełdowego to znakomity wynik.

Na początek zaznaczę, że inwestowanie na podstawie zaprezentowanego w książce systemu, który autor nazywa „kwadrantem przepływu inwestora”, wymaga poświęcenia w pierwszym roku od rozpoczęcia inwestowania około trzech godzin czasu w tygodniu.

Reklama

Strategia inwestycyjna składa się z czterech kwadrantów, które razem tworzą kompletną metodę. Jest ona na tyle elastyczna, że każdy będzie mógł dostosować ją do własnego typu osobowości. Inwestujących obowiązują jednak sztywne wytyczne, jak na przykład zalecenie, by nie handlować bez stuprocentowego zabezpieczenia się przed stratą kapitału. Dla wielu zapewne zaskoczeniem będzie, że w przypadku inwestycji giełdowych jest to w ogóle możliwe.

Kwadrant przepływu inwestora składa się z „właściwości” (jakość), „wyceny” (cena), „strategii” i „zabezpieczenia”.

Analiza fundamentalna

Cała pierwsza część procesu ogranicza się do oceny jakości aktywów, które zamierzamy kupić. Zadajemy tu pytanie o to, jak możemy poznać daną firmę i jakie cechy oraz jakość posiada. Autor podkreśla, że inwestujemy tylko wtedy, gdy rozumiemy w pełni wybrane przedsiębiorstwo. Nie dajmy się zwieść stereotypom i prasowym pogłoskom na temat danej spółki. Przykład? Coca-Cola. Dla większości to producent napojów słodzonych, ale firma zarabia w rzeczywistości więcej pieniędzy na wodzie niż na coli. Kolejny – McDonald’s. Model biznesowy tej firmy bazuje w dużej mierze na sektorze nieruchomości. I tak dalej.

Skutecznym narzędziem do analizy fundamentalnej spółek, z którego korzystanie zaleca Müller, jest Value Line. Z jego pomocą możemy wyłowić najciekawsze spośród 7 tys. firm notowanych na giełdzie. Value Line wybiera najważniejsze elementy z bilansu firm i zestawia je ze sobą. Jest jednym z najbardziej szanowanych i najczęściej wykorzystywanych niezależnych źródeł badań inwestycyjnych na światowych rynkach, udostępniając na swojej licencji głównej dane nt. spółek z prawie 100 sektorów. Müller zwraca uwagę na różnice między agencjami ratingowymi a narzędziem, które poleca. Według niego poważni inwestorzy unikają instytucji wystawiających ratingi i chętnie korzystają z narzędzi podobnych do wspomnianego. Krytykuje agencje ratingowe, wskazując na występujący w ich przypadku konflikt interesów spowodowany tym, że wystawiają oceny swoim własnym klientom. Z pomocą Value Line wybieramy od 5 do 10 spółek.

Analiza techniczna

Po upewnieniu się co do jakości wybranych firm, kolejne zadanie polega na określeniu „uczciwej” giełdowej wyceny danej spółki. Inwestujemy tylko wtedy, gdy jesteśmy w stanie wiarygodnie ją wyznaczyć. Müller porównuje ocenę tego, czy jest „drogo” do zakupu używanego samochodu. Zanim wydamy pieniądze, najpierw musimy zorientować się „po ile chodzą” auta z interesującego nas rocznika, modelu, o określonym przebiegu i o innych wybranych parametrach. To samo powinniśmy zrobić z akcjami – na podstawie analizy technicznej określić, czy oferowana aktualnie na rynku cena jest niska. Co z tego, że wybierzemy „auto” dobrej marki i w dobrym stanie, jeśli mocno za niego zapłacimy? Trudno wtedy liczyć, że decydując się na odsprzedaż nie poniesiemy dużych strat. To samo dotyczy akcji.

Na czym polega wycena aktywów w oparciu o analizę techniczną? Opiera się ona na historycznych cenach w długiej, nawet kilkudziesięcioletniej perspektywie. Dokładna analiza pozwoli nam przewidzieć przyszłe trendy cenowe, możliwe zmiany wartości i prawdopodobieństwa ich wystąpienia. Przejdźmy do technikaliów. Autor przybliża nam, w jaki sposób analizuje ceny. Wykorzystuje do tego kilka wskaźników – nie podaje niestety w książce szczegółów na ich temat. Analiza przebiega pokrótce tak: prowadzimy dwie linie trendu przez historyczne maksima i minima, uwzględniając w swojej analizie ostatnią dekadę. Obie linie wyznaczają nam przestrzeń, w której poruszały się ceny akcji danej firmy. Porównujemy aktualną cenę akcji do ostatniego maksimum i minimum i na tej podstawie oceniamy, czy jest drogo. Od poziomu ostatniej najwyższej ceny odejmujemy aktualną, następnie od aktualnej odejmujemy wartość ostatniego minimum.

Stosunek pomiędzy obiema różnicami powinien wynosić co najmniej trzy do jednego. Do ustalenia najlepszego momentu wejścia i wyjścia z rynku (w skali intraday) wykorzystywane są wspomniane wskaźniki. Decyzję o zakupie danego waloru autor podejmuje tylko wtedy, gdy co najmniej cztery z pięciu wykorzystywanych wskaźników przyjmuje odpowiednią wartość.

Granie opcjami

Trzeci kwadrant dotyczy strategii. Chodzi w nim o generowanie dochodu niezależnie od tego, w jakim kierunku podąża rynek. Rozwiązanie? Handel opcjami. Kontrakty opcyjnie to forma spekulacji na instrumentach bazowych, która daje nabywcy prawo do sprzedaży lub kupna danych aktywów w określonym czasie, po określonej cenie. Bazowymi aktywami mogą być akcje, obligacje, surowce, waluty i inne instrumenty finansowe. Wartość opcji zależy od wyceny instrumentu bazowego. W strategii inwestycyjnej Müllera mamy do czynienia z połączeniem możliwości opcji z handlem akcjami. Najważniejsza reguła stosowana przez eksperta brzmi: decydujemy się na transakcję opcjami tylko, gdy szacujemy, że prawdopodobieństwo wygranej (odnotowania na danej transakcji zysku) jest wyższe niż 50 proc.

Zabezpieczenie przed stratami

Ostatnią częścią opisywanego systemu inwestycyjnego jest w systemie Müllera forma zabezpieczenia, która polega na „ubezpieczeniu” za pewną cenę całej (albo 95 proc.) inwestycji. Jest to alternatywa dla tradycyjnego inwestowania giełdowego, który umożliwia utratę nawet całości kapitału. Ekspert zaleca korzystanie z jednej z form zabezpieczenia szczególnie mało doświadczonym inwestorom, w których przypadku odsetek zyskownych inwestycji nie jest tak wysoki jak u doświadczonych graczy, którzy bardzo skutecznie dokonują analizy fundamentalnej i technicznej. Podkreśla, że ochrona kapitału jest znacznie ważniejsza niż zysk.

Jak technicznie zabezpieczyć się przed spadkiem wartości inwestycji w akcje? Tutaj również przychodzą nam z pomocą opcje. Żeby całkowicie zminimalizować ryzyko straty wybieramy opcję sprzedaży z ustaloną ceną na poziomie z momentu kupna (opcja ta daje prawo do sprzedaży akcji po określonej cenie w określonym czasie). Dwuletni koszt zabezpieczenia transakcji wynosi w okolicach 60 dol. za akcję, co jest zdaniem autora uczciwą wartością w zamian za pełen komfort inwestowania.