Faza ekstremalnej eskalacji na Bliskim Wschodzie

Po tym, jak sytuacja na Bliskim Wschodzie wkroczyła w fazę ekstremalnej eskalacji, bazowy scenariusz na poniedziałek to otwarcie z dużą luką wzrostową na surowcach i spadkową (choć ograniczoną) na indeksach akcyjnych, ocenił wicedyrektor Działu Analiz XTB Michał Stajniak. Według niego rynek ropy stoi przed największym szokiem podażowym od lat, a wzrost cen może na stałe przywrócić ceny na stacjach paliw powyżej 6 zł za litr.

"Sytuacja na Bliskim Wschodzie wkroczyła w fazę ekstremalnej eskalacji, która wstrząsnęła fundamentami globalnego bezpieczeństwa i rynków finansowych. Skoordynowana operacja USA i Izraela, wymierzona w kluczowe ośrodki polityczne i militarne Iranu, spotkała się z natychmiastowym i masowym odwetem rakietowym Teheranu. Choć jeszcze niedawno spekulowano o możliwych ustępstwach nuklearnych Iranu, rzeczywistość zweryfikowała te nadzieje brutalnym scenariuszem 'risk-off'" - powiedział Stajniak, cytowany w komunikacie.

Ropę czeka największy szok podażowy od lat

Rynek ropy stoi przed największym szokiem podażowym od lat. Weekendowe notowania dostarczane przez niektórych dostawców wskazują na 10-proc. wzrosty, co wypycha ceny WTI w okolice 75 USD. Teoretycznie taki wzrost cen może na stałe przywrócić ceny na stacjach paliw powyżej 6 zł za litr, wskazał analityk XTB.

"Kluczowym czynnikiem pozostaje Cieśnina Ormuz. Oczy wszystkich komentatorów zwrócone są na Parlament Iranu i zapowiedź blokady Cieśniny Ormuz. Jeśli Iran faktycznie zacznie atakować tankowce lub zablokuje ten szlak (przez który płynie ok. 20 mln baryłek ropy dziennie i oczywiście gaz LNG), cena ropy może błyskawicznie przebić barierę 100 USD. Taki scenariusz mógłby z kolei zbliżyć ceny na stacjach nawet do poziomu 6,50-7,00 zł za litr. Niemniej nie powinniśmy oczekiwać powtórki z 2022 roku, kiedy Rosja napadła na Ukrainę i cena benzyny skoczyła do zakresu nawet 7-8 zł za litr" - dodał Stajniak.

W reakcji OPEC+ zapowiedział zwiększenie produkcji w kwietniu (ponad planowane 136 tys. baryłek) ma na celu uspokojenie nastrojów, jednak w obliczu bezpośrednich ataków na bazy w ZEA, fizyczna dostępność surowca staje się priorytetem ważniejszym niż deklaracje kartelu, wskazał wicedyrektor w XTB.

Złoto "ostateczną polisą ubezpieczeniową"

"Złoto pełni obecnie rolę "ostatecznej polisy ubezpieczeniowej". Przy obecnych poziomach powyżej 5000 USD, prognozy na poniedziałek są niezwykle bycze. Złoto: jeśli walki nie ustaną w ciągu 48 godzin, rynek może celować nawet w 5500 USD, a w scenariuszu przedłużającego się konfliktu, nawet powyżej 6000 USD za uncję. Srebro: notowania mogą przebić 100 USD, z potencjałem ruchu w kierunku 120 USD. Rynek opcji przed weekendem był jeszcze mocniej rozgrzany niż na koniec stycznia, co może sugerować mocne wzrosty i potencjalną kolejną dużą korektę w przypadku uspokojenia się sytuacji" - czytamy dalej w komentarzu.

Polska waluta z dużą odpornością?

W obliczu niepewności inwestorzy tradycyjnie uciekają do gotówki, co faworyzuje amerykańskiego dolara (USD). Globalnie należy spodziewać się umocnienia USD względem głównych walut (EUR, GBP) oraz walut rynków wschodzących.

"Co ciekawe, polski złoty może wykazać się dużą odpornością. Doświadczenia z czerwca 2025 roku pokazały, że mimo globalnego strachu, PLN potrafił zyskiwać do dolara dzięki swojej stabilności i dystansowi geograficznemu od epicentrum walk. Niemniej, w poniedziałek rano należy liczyć się z podwyższoną zmiennością" - wskazał Stajniak.

Amerykańskie giełdy

"Bazowy scenariusz na poniedziałek to otwarcie z dużą luką wzrostową na surowcach i spadkową (choć ograniczoną) na indeksach akcyjnych (S&P 500, Nasdaq). Inwestorzy będą reagować na każdy komunikat dotyczący stanu zdrowia irańskich liderów oraz bezpieczeństwa żeglugi w Zatoce Perskiej. Zyskać mogą spółki z sektora zbrojeniowego oraz energetyczne. Niemniej z perspektywy rynków kluczowe będzie to, jak długo będzie trwał ten konflikt. Biorąc pod uwagę poprzednie działania Stanów Zjednoczonych, prawdopodobnie Trump będzie chciał osiągnąć wygraną i kapitulację Iranu bardzo szybko" - podsumował wicedyrektor.