Gasimy światło, gdy nie ma nas w pokoju czy kuchni, zakręcamy wodę na czas mycia zębów, segregujemy śmieci. I wybieramy faktury elektroniczne zamiast papierowych, bo tak jest przecież ekologicznie. Internet jest dla nas „zielony”. Opisując sieć, często mówi się o dematerializacji: skoro rzeczy w wersji elektronicznej fizycznie nie istnieją, to nie mogą szkodzić środowisku. Czy naprawdę?
Gasimy światło, gdy nie ma nas w pokoju czy kuchni, zakręcamy wodę na czas mycia zębów, segregujemy śmieci. I wybieramy faktury elektroniczne zamiast papierowych, bo tak jest przecież ekologicznie. Internet jest dla nas „zielony”. Opisując sieć, często mówi się o dematerializacji: skoro rzeczy w wersji elektronicznej fizycznie nie istnieją, to nie mogą szkodzić środowisku. Czy naprawdę?
W 2009 r. brytyjski „Sunday Times” podał, powołując się na badania Alexa Wissner-Grossa z Uniwersytetu Harvarda, że dwa zapytania w wyszukiwarce Google wysłane ze stacjonarnego komputera powodują taki sam efekt cieplarniany, co zagotowanie wody na kubek herbaty – 14 g w ekwiwalencie CO2.
Energia potrzebna do przygotowania odpowiedzi przez wyszukiwarkę zależy od kilku czynników. Pierwszym jest popularność danego tematu. Informacje na temat, którym interesuje się wiele osób, znajdują się na wielu serwerach i dzięki temu są łatwiejsze do odnalezienia. Więc zapytanie o rozwód Brada Pitta i Angeliny Jolie jest bardziej ekologiczne niż zapytanie o „różnicę ontologiczną w filozofii Heideggera”.
W odróżnieniu od zwykłego listu, do wysłania e-maila nie potrzebujemy papieru, nie trzeba go też wieźć samochodem lub samolotem. Ale choć jest szybszy, to – zanim trafi do kolegi siedzącego przy sąsiednim biurku – potrafi okrążyć cały świat (jego trasa zależy od serwerów regulujących ruch w sieci). Mimo to szacuje się, że e-mail zostawia 60-krotnie mniejszy ślad węglowy niż tradycyjny list. O ile oczywiście nie wysyłamy e-maili 60 razy częściej niż zwykłe listy (a raczej to robimy). Ślad węglowy wiadomości elektronicznej zależy od jej wielkości, liczby adresatów i czasu przechowywania na serwerze – i waha się od 0,2 g do 50 g CO2. Najbardziej ekologiczny jest czysty tekst, więcej energii potrzebne jest do przesłania i zachowania zdjęcia, jeszcze więcej – animowanych obrazków i plików dźwiękowych, a najbardziej energochłonne są filmy.
Wysłanie kopii e-maila do wiadomości dziewięciu dodatkowych odbiorców zwiększa wpływ e-maila na środowisko czterokrotnie. Codziennie na świecie jest wysyłanych ok. 200 mld e-maili, z czego przynajmniej połowa to spam. W 2011 r. naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego i Berkeley oraz Międzynarodowego Instytutu Nauk Komputerowych zbadali mechanizm działania spamu i ustalili, że sprzedanie viagry wartej 100 dol.
Coraz więcej danych jest przechowywanych w chmurach (cloud computing), które oszczędzają miejsce na dyskach naszych komputerów osobistych i dają dostęp do plików z każdego urządzenia i w dowolnym miejscu. Nazwa przywołuje w myślach obraz stadek radosnych elektronów bujających w cyfrowych obłokach, lecz chmura to centra danych (data centers) – ogromne budynki, w których znajdują się serwery, urządzenia do przechowywania danych oraz infrastruktura sieciowa pracująca 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, przez 365 dni w roku. Ciągłość i niezawodność działania (zminimalizowanie ryzyka utraty danych) zapewnia redundancja (dublowanie) serwerów – każdy plik przechowywany jest w kilku miejscach. Do tego trzeba dodać potężne systemy chłodzenia i wentylacji, bo tak rozbudowane centra danych produkują bardzo dużo ciepła (a ono szkodzi komputerom). W 2014 r. centra danych tylko w USA zużyły 70 mld kWh energii – tyle co niemal 4-milionowe Los Angeles.
Tekst, który wymaga więcej czasu lub do którego będzie się wracało wielokrotnie, lepiej wydrukować (pod warunkiem że jest to druk czarno-biały, dwustronny, o jakości roboczej).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zobacz
|
