5 finansowych pułapek przy sprzedaży mieszkania. Zobacz, jak uniknąć dodatkowych kosztów

Ten tekst przeczytasz w 7 minut
18 października 2015, 06:16
Mysz otoczona pułapkami
Nie tylko <a href=" http://forsal.pl/galerie/898310,zdjecie,1,te-bledy-moga-byc-kosztowne-5-finansowych-pulapek-przy-zakupie-mieszkania.html"> nabywcy mieszkań mogą w trakcie zakupu popełnić kosztowny błąd </a>, za który przyjdzie zapłacić. Finansowe pułapki czają się też na sprzedawców mieszkań. Oto pięć kwestii, na które trzeba uważać./ShutterStock
Wizyta u notariusza nie kończy obowiązków, które stoją przed sprzedawcą mieszkania. Po pieniądze może wyciągnąć rękę fiskus, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji czy dostawcy mediów. Dopełnienie prostych formalności potrafi uchronić przed popełnieniem kosztownych błędów.

Wizyta u notariusza nie kończy obowiązków, które stoją przed sprzedawcą mieszkania. Po pieniądze może wyciągnąć rękę fiskus, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji czy dostawcy mediów. Dopełnienie prostych formalności potrafi uchronić przed popełnieniem kosztownych błędów.

Przy sprzedaży uważaj na podatek
Najważniejszą kwestią wydaje się odpowiednie zaplanowanie transakcji, dzięki któremu można uniknąć kosztów. Wiele osób zapomina bowiem o tym, że sprzedając mieszkanie może być zmuszony zapłacić podatek. Wszystko zależy od tego jak dużo minęło czasu między nabyciem i sprzedażą. Co do zasady, jeśli ktoś sprzeda nieruchomość w 2015 r., będzie musiał zapłacić podatek od zysku ze sprzedaży tylko wtedy, gdy nabył ją po 2009 r. Fiskusowi nie należy się bowiem podatek, jeśli minęło przynajmniej 5 lat podatkowych od daty nabycia. Co to oznacza w praktyce? Rok podatkowy jest liczony od początku roku następującego po danym zdarzeniu. Jeśli więc ktoś kupił mieszkanie w 2009 r., to okres pięcioletni liczy się dopiero od pierwszego dnia 2010 r., a więc wraz z końcem 2014 r. nie będzie już trzeba odprowadzić podatku od zysku ze sprzedaży. Pod pojęciem nabycia fiskus rozumie zarówno zawarcie transakcji kupna/sprzedaży, jak i umowę darowizny czy otrzymanie nieruchomości w spadku.
Spłata kredytu to nie zawsze własne cele mieszkaniowe
Warto podkreślić, że fiskus pozwala, aby pieniądze ze sprzedaży nieruchomości wydać na spłatę kredytu mieszkaniowego. Można wtedy te pieniądze potraktować jako wydatki na własne cele mieszkaniowe. Ale Uwaga! Prawo nie jest w tym względzie klarowne i nawet w poszczególnych interpretacjach można znaleźć różne rozwiązania tego problemu. Znaleźć można interpretacje, z których wynika, że pieniądze ze sprzedaży wydane na spłatę kredytu zaciągniętego na zakup tego samego mieszkania można zakwalifikować jako wydatki na własne cele mieszkaniowe. W innych dokumentach obowiązuje natomiast linia orzecznicza, zgodnie z którą do wydatków na własne cele mieszkaniowe można zaliczyć tylko pieniądze ze sprzedaży mieszkania A, które zostaną przeznaczone na spłatę kredytu zaciągniętego na zakup mieszkania B. Takie wnioski płyną na przykład z Interpretacji numer IPTPB2/415-632/11-3/AK.
Za wcześniejszą spłatę bank może chcieć prowizję
Jeśli już mowa o spłacie kredytu, warto sprawdzić jakie prowizje i opłaty z tym związane naliczy bank. Wbrew pozorom instytucji tej wcale nie zależy na tym, aby kredytobiorca szybko oddał pożyczoną kwotę, ale – szczególnie w pierwszych latach kredytowania – będzie chciał od kredytobiorcy dodatkowego wynagrodzenia za przedwczesną spłatę długu (zwykle 2-5% kwoty spłacanego kredytu). Koszt przeważnie jest tym niższy im dłużej spłacany jest już kredyt. Zazwyczaj 3 - 5 lat spłaty wystarczą, aby bank zrezygnował z pobrania opłaty. Z drugiej strony są instytucje, które za całkowitą spłatę kredytu przed terminem pobiorą opłatę niezależnie od tego jak długo spłacany był już kredyt.
Nie zapomnij zrezygnować z mediów i abonamentu RTV
Przy sprzedaży mieszkania warto też pamiętać o dopełnieniu formalności, dzięki którym dotychczasowy właściciel przestanie płacić za ogrzewanie, gaz, elektryczność, telewizję, internet czy wodę. Po pierwsze trzeba więc podpisać przy przekazaniu lokalu protokół zdawczo-odbiorczy. W dokumencie tym powinna znaleźć się informacja o stanach liczników. Dzięki temu za późniejsze zużycie poprzedni właściciel nie powinien być obciążany.
Zadatek to nie zaliczka
Na koniec rzecz, o której warto pamiętać przy podpisywaniu umowy przedwstępnej – chodzi o kwotę, którą potencjalny nabywca wpłaci sprzedającemu. Można ją nazwać zadatkiem lub zaliczką. Różnica jest potężna. Zaliczka to kwota, która w razie nie zawarcia ostatecznej umowy przed notariuszem zostaje zwrócona nabywcy. Tymczasem zadatek musi zostać zwrócony kupującemu w podwójnej wysokości, gdyby do transakcji nie doszło z winy sprzedającego, a jeśli do transakcji nie doszło z winy kupującego, sprzedający może zachować zadatek.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Lion's House
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj