Masz rynnę przy domu? Za taki błąd grozi nawet 10 tys. zł kary. Kontrole już trwają i nikt nie może liczyć na pobłażliwość

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
dzisiaj, 07:31
Masz rynnę przy domu? Za taki błąd grozi nawet 10 tys. zł kary. Kontrole już trwają i nikt nie może liczyć na pobłażliwość
Masz rynnę przy domu? Za taki błąd grozi nawet 10 tys. zł kary. Kontrole już trwają i nikt nie może liczyć na pobłażliwość/Shutterstock
Nie zaczynają od pukania ani od wystawienia mandatu. Najpierw do kanalizacyjnej studzienki wpuszczają biały dym. Jeśli po chwili pojawia się on w przydomowej rynnie lub kratce odwodnieniowej, wszystko staje się jasne. W ten sposób spółki wodociągowe wykrywają nielegalne odprowadzanie deszczówki do kanalizacji sanitarnej. A konsekwencje mogą być bardzo dotkliwe — grzywna sięga nawet 10 tysięcy złotych.

Nielegalne wprowadzanie wód opadowych do kanalizacji sanitarnej stało się w wielu miastach poważnym problemem. Samorządy alarmują, że skala zjawiska rośnie, a skutki bywają kosztowne i niebezpieczne.

Tak się kończy nadprogramowe” obciążanie kanalizacji sanitarnej

Jak tłumaczą specjaliści, kanalizacja sanitarna nie jest przystosowana do odbioru dużych ilości wód opadowych. Ma mniejsze średnice rur niż kanalizacja deszczowa, dlatego w czasie intensywnych opadów system może zostać przeciążony.

Efekt? Podtopienia, cofki ścieków, awarie infrastruktury i uszkodzenia urządzeń. Wody opadowe niosą ze sobą piasek, kamienie i inne zanieczyszczenia, które przyspieszają zużycie elementów sieci. Rośnie również zużycie energii elektrycznej, ponieważ oczyszczalnie i przepompownie muszą radzić sobie z dodatkowymi ilościami wody. To z kolei przekłada się bezpośrednio na koszty funkcjonowania systemu i cenę odbioru ścieków sanitarnych.

Samorządy podkreślają, że „nadprogramowe” obciążanie kanalizacji sanitarnej wodą deszczową to nie tylko kwestia przepisów, lecz także realne zagrożenie dla mieszkańców i miejskiej infrastruktury.

Dym z przydomowej rynny oznacza kłopoty

W odpowiedzi na rosnącą skalę problemu wiele gmin rozpoczęło zmasowane kontrole. Jak informuje portalsamorzadowy.pl, jedną z metod stosowanych przez Przedsiębiorstwo Inżynierii Komunalnej w Pszczynie jest tzw. próba dymowa.

Na czym polega? Specjaliści wtłaczają dym do studzienki kanalizacyjnej, a następnie obserwują czy wydostaje się on przez przydomowe rynny, kratki odwodnieniowe lub inne elementy instalacji. Jeśli tak się dzieje, oznacza to nielegalne połączenie systemu odprowadzania deszczówki z kanalizacją sanitarną.

Wytwornica produkuje białą mgłę z roztworu płynu posiadającego odpowiednie atesty do stosowania w pomieszczeniach zamkniętych. Jak podkreślają przedstawiciele spółek komunalnych, dym jest bezwonny i nieszkodliwy dla ludzi oraz zwierząt.

Zaczyna się od wezwania, kończy się grzywną

Co dzieje się po wykryciu nielegalnego podłączenia? Jak wyjaśnia portalsamorzadowy.pl, w pierwszej kolejności właściciel posesji otrzymuje pismo zobowiązujące do trwałego odcięcia nielegalnego odprowadzenia wód opadowych.

Następnie musi zagospodarować deszczówkę w inny sposób – na przykład poprzez wykonanie drenażu rozsączającego, montaż zbiornika do gromadzenia wody wykorzystywanej do podlewania ogrodu albo podłączenie instalacji do kanalizacji deszczowej, jeśli taka sieć istnieje.

To jednak łagodniejszy scenariusz. W przypadku uporczywego łamania przepisów sprawa może zakończyć się grzywną sięgającą nawet 10 tysięcy złotych. Samorządy nie ukrywają, że będą konsekwentnie egzekwować przepisy, bo stawką jest bezpieczeństwo mieszkańców i sprawność całego systemu kanalizacyjnego.

Kontrole mają być kontynuowane, a próby dymowe – jak zapewniają spółki komunalne – prowadzone systematycznie w kolejnych rejonach miast.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj