- Darmowa ziemia? Najpierw sprawdź, co naprawdę przyjmujesz
- Kiedy ziemia staje się odpadem
- Co wolno bez zezwolenia i gdzie kończy się swoboda
- Działka rolna to dodatkowe komplikacje
- Odpowiedzialność spada na właściciela
Darmowa ziemia? Najpierw sprawdź, co naprawdę przyjmujesz
Samorządy w całej Polsce coraz częściej dostają pytania od mieszkańców, którzy chcą przyjąć ziemię albo gruz na prywatne działki – najczęściej po to, by wyrównać teren albo utwardzić podjazd. Skala wątpliwości dowodzi, że problem przestał być niszowy.
Do sprawy odniosła się między innymi gmina Kocmyrzów-Luborzyca. Gdzie się kończy sprytne wykorzystanie materiału, a zaczyna ryzyko poważnych konsekwencji prawnych? Wyjaśnienia urzędników przytacza portalsamorzadowy.pl.
Nawet jeśli oferta wydaje się korzystna, warto upewnić się, czy planowane działanie jest zgodne z obowiązującymi przepisami. W przypadku wątpliwości zachęcamy do kontaktu z urzędem gminy przed podjęciem decyzji, radzi gmina.
To ostrzeżenie nie jest na wyrost, bo w wielu przypadkach problem zaczyna się od błędnego założenia, że „ziemia to nie odpad”.
Kiedy ziemia staje się odpadem
Polskie przepisy są w tej kwestii zaskakująco jednoznaczne. Zgodnie z ustawą o odpadach z 14 grudnia 2012 r., odpadem jest każda substancja lub przedmiot, których posiadacz się pozbywa, zamierza się pozbyć albo do których pozbycia się jest obowiązany – wyjaśnia portalsamorzadowy.pl.
W praktyce oznacza to, że nawet czysta, niezanieczyszczona ziemia może zostać uznana za odpad. Jeśli pochodzi z innej działki albo z budowy i trafia na nasz teren, przepisy co do zasady traktują to jako składowanie odpadów.
Wyjątek jest bardzo wąski i dotyczy tylko sytuacji, w której niezanieczyszczona gleba wykorzystywana jest w stanie naturalnym dokładnie na tym samym terenie, z którego została wydobyta. Każdy inny scenariusz wchodzi już w obszar regulowany przepisami odpadowymi.
Co wolno bez zezwolenia i gdzie kończy się swoboda
Pojawia się więc kluczowe pytanie. Czy w ogóle można wykorzystać ziemię lub gruz bez formalności? Tak, ale tylko w bardzo konkretnych warunkach.
Jak wskazuje kocmyrzowski urząd, co do zasady zbieranie lub przetwarzanie odpadów wymaga uzyskania odpowiedniego zezwolenia. Przepisy przewidują jednak wyjątek dla osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej, które wykorzystują określone rodzaje odpadów na potrzeby własne. Zasady te określa rozporządzenie Ministra Środowiska z 10 listopada 2015 roku
W ramach tego wyjątku można wykorzystać między innymi określone rodzaje gleby i ziemi oraz beton czy gruz ceglany, ale wyłącznie w konkretnym celu, jakim jest utwardzenie powierzchni, na przykład podjazdu czy drogi dojazdowej.
Istnieją też limity. Dopuszczalna ilość to 0,2 Mg na metr kwadratowy utwardzanej powierzchni rocznie. W praktyce oznacza to, że przy powierzchni 50 metrów kwadratowych można wykorzystać maksymalnie 10 ton materiału w ciągu roku.
Na tym jednak nie koniec ograniczeń. Odpady muszą być rzeczywiście wykorzystane do utwardzenia, nie mogą zalegać w formie hałd „na później”, a sposób ich składowania nie może negatywnie wpływać na środowisko.
Co równie ważne, przepisy te dotyczą wyłącznie wykonania utwardzonej powierzchni użytkowej. Nie dają one zgody na dowolne podnoszenie poziomu całej działki czy zmianę jej ukształtowania na większą skalę.
Działka rolna to dodatkowe komplikacje
Sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje, gdy mamy do czynienia z gruntami rolnymi lub leśnymi. W takim przypadku w grę wchodzą nie tylko przepisy dotyczące odpadów, ale również ustawa o ochronie gruntów rolnych i leśnych.
To oznacza, że działania takie jak zmiana ukształtowania terenu, utwardzenie powierzchni czy trwałe podniesienie poziomu gruntu mogą wymagać dodatkowych decyzji administracyjnych, w tym wyłączenia gruntu z produkcji rolnej.
Jak podkreślają cytowani przez portalsamorzadowy.pl gminni urzędnicy, w praktyce oznacza to, że nawet dopuszczalne ilości ziemi wykorzystane do utwardzenia mogą wymagać wcześniejszego uregulowania kwestii związanych z przeznaczeniem gruntu.
Odpowiedzialność spada na właściciela
Najbardziej problematyczne jest to, że odpowiedzialność za odpady bardzo łatwo „przykleja się” do właściciela działki. Jeśli na terenie nieruchomości zostanie stwierdzone składowanie odpadów w miejscu do tego nieprzeznaczonym, gmina może nakazać ich usunięcie.
Przy czym przepisy zakładają, że to właśnie osoba władająca nieruchomością jest posiadaczem odpadów. Jeśli nie da się ustalić innego podmiotu, obowiązek uprzątnięcia wszystkiego może spaść właśnie na właściciela lub użytkownika działki.
A to oznacza konkretne koszty. Transport i zagospodarowanie dużych ilości ziemi potrafią być bardzo drogie.
Kary mogą sięgać miliona złotych
Na tym ryzyko się nie kończy. W grę wchodzą również kary administracyjne nakładane przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Za brak ewidencji odpadów, prowadzenie jej nierzetelnie albo za zbieranie czy przetwarzanie odpadów bez wymaganego zezwolenia można zapłacić od 1 tysiąca złotych aż do… 1 miliona złotych.
Wysokość kary zależy od wielu czynników – rodzaju naruszenia, jego wpływu na środowisko i ludzi, czasu trwania czy skali działalności. W praktyce oznacza to, że pozornie drobne działanie może skończyć się bardzo poważnymi konsekwencjami finansowymi.
Co istotne, jak wynika ze stanowiska potwierdzonego wyrokami Naczelnego Sądu Administracyjnego, nie ma znaczenia to, że ziemia mogłaby zostać ponownie wykorzystana. Sam fakt jej składowania na działce może być wystarczający, by uznać naruszenie przepisów.
Tani materiał zamienia się w drogi problem
Choć przyjęcie ziemi czy gruzu może wydawać się sprytnym rozwiązaniem, w praktyce często oznacza wejście w skomplikowany system przepisów, w którym jeden błąd wystarczy, by „tani materiał” zamienił się w bardzo drogi problem.